Trener reprezentacji Holandii, Bert van Marwijk, stwierdził, że nie jest zadowolony z postawy sędziego Howarda Webba w meczu finałowym. Szkoleniowiec dodaje też, że cieszy się z sukcesu, jakim jest wicemistrzostwo świata, ale żałuje niewykorzystanych sytuacji.
Finał mundialu był meczem walki. Piłkarze nie szczędzili ostrych zagrań, co ostatecznie przyniosło aż 13 żółtych kartek i jedną czerwoną. Holenderski szkoleniowiec uważa jednak, że nie wszystkie te kartki były zasłużone.

– Próbuję przeanalizować mecz najlepiej, jak potrafię, ale dużo czytałem na temat niezadowolenia Hiszpanów z postawy sędziów w meczu ze Szwajcarią. Jeśli dokładnie przyjrzymy się postawie arbitra w meczu finałowym, możemy dojść do wniosku, że pierwszy mecz miał wpływ na przebieg finału – powiedział van Marwijk.
Ostatni mecz mundialu rozstrzygnął się dopiero w 117. minucie, kiedy to Andres Iniesta strzelił zwycięską bramkę dla Hiszpanów. Jednak mecz mógł potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby Arjen Robben wykorzystał jedną z dwóch doskonałych okazji na strzelenie bramki. Van Marvijk żałuje straconej szansy, ale podkreśla, że Holandia spisała się na mundialu w RPA bardzo dobrze.
– Nikt się nie spodziewał, że będziemy w finale. Byliśmy nawet bardzo blisko rzutów karnych. Mogliśmy też zdobyć bramkę w meczu, bo mieliśmy ku temu okazje. Spodziewaliśmy się, że zwycięży ten, kto pierwszy strzeli gola, mógł to uczynić Robben, ale zabrakło nam szczęścia – podsumował szkoleniowiec reprezentacji Holandii.
To już trzeci finał mistrzostw świata z udziałem Holandii i trzecia porażka. W 1974 roku „Pomarańczowi” ulegli 1:2 reprezentacji RFN, która była gospodarzem turnieju. Cztery lata później na mundialu w Argentynie znów gospodarze okazali się lepsi, pokonując „Oranje” po dogrywce wynikiem 3:1.










