Najnowsza historia pokazuje, że warszawskiej Legii grało się znacznie lepiej, gdy w jej szeregach występowali wyraźni liderzy. Mowa o piłkarzach, którzy posiadali wysokie jak na standardy naszej ligi umiejętności i jednocześnie zachwycali świetną formą. Można tutaj przytoczyć przykłady Miroslava Radovicia, Danijela Ljuboji czy Vadisa Odjidji-Ofoe. Obecnie w szeregach „Wojskowych” próżno szukać piłkarzy, którzy aż tak wyróżnialiby się na tle naszej ligi jak wspomniana trójka. Niemniej jednak, Aleksandar Vuković dysponuje zawodnikami, którzy będąc w dobrej dyspozycji, są w stanie w pojedynkę wygrywać mecze. Niewątpliwie jednym z nich jest Valerian Gvilia.
W miniony wtorek w wyjazdowym spotkaniu Pucharu Polski Legia Warszawa nie bez problemów pokonała 2:1 Miedź Legnica. Był to pierwszy mecz „legionistów” od 8 marca. Szczególnie dobrze w tym starciu zaprezentował się Valerian Gwilia. Najpierw Gruzin w 17. minucie otworzył wynik spotkania, a później aktywnie uczestniczył w poczynaniach ofensywnych swojego zespołu. Wiele wskazuje na to, że od dobrej formy „Vako” będą zależały rezultaty wicemistrza Polski w końcówce bieżącej kampanii.
Transfer w trudnym okresie
Wychowany na Ukrainie reprezentant Gruzji był pierwszym letnim transferem Legii Warszawa. Stołeczny klub zapłacił szwajcarskiemu FC Luzern 300 tysięcy euro. Na Łazienkowską Gvilia przychodził w nie najlepszym okresie dla klubu. Legia dopiero co przegrała z Piastem wyścig o mistrzostwo Polski, a ponadto pojawiały się liczne wątpliwości co do tego, czy aby na pewno Aleksandar Vuković jest trenerem o wystarczających umiejętnościach do samodzielnego prowadzenia takiego zespołu jak Legia.
Valerian Gvilia trafił do drużyny wicemistrza Polski jako gracz sprawdzony w ekstraklasowych warunkach. Rundę wiosenną sezonu 2018/2019 gruziński pomocnik spędził w Górniku Zabrze, gdzie był wyróżniającą się postacią. Przed przenosinami do Polski 26-latek występował w takich klubach jak Metałurh Zaporoże, FK Mińsk, BATE Borysów czy wspomniane FC Luzern.
Początki reprezentanta Gruzji w stołecznej ekipie nie były łatwe. Gvilia w barwach Legii zadebiutował w spotkaniu uważanym za jedną z największych kompromitacji warszawskiego zespołu w ostatnich latach. Chodzi oczywiście o wyjazdowe starcie z drużyną Europa FC w kwalifikacjach do Ligi Europy. „Legioniści” zaprezentowali się fatalnie i tylko bezbramkowo zremisowali z wicemistrzem Gibraltaru. W kolejnych spotkaniach podopieczni Aleksandara Vukovicia wciąż nie zachwycali, jednak słabsza forma drużyny nie zaważyła na pozycji Gvilii w zespole.












