Po słabym spotkaniu hiszpańska Valencia pokonała na wyjeździe Stoke 1:0. Anglicy nie zachwycili i są dalecy od awansu.
W jednym z najciekawszych spotkań dzisiejszego wieczoru Stoke podejmowało Valencię. Angielsko-hiszpański pojedynek zawsze przyciąga sporo uwagi. Jako ciekawostkę warto przytoczyć, że w składzie gospodarzy znalazł się dziś Rory Delap, co mogło zwiastować spore zamieszanie po wyrzutach z autu. Wśród gości w pierwszym składzie zabrakło Roberto Soldado, a jego miejsce zajął Aritz Aduriz.

Od początku można było jednak zauważyć ten brak, gdyż wspomniany Aduriz to nie ta sama klasa co wychowanek Realu Madryt. Valencia od razu przejęła inicjatywę, chociaż to gospodarze wykonywali więcej stałych fragmentów. Były to rzuty rożne, po których w pole karne wędrowali Huth, Crouch czy Shawcross. W 21. minucie mieliśmy pierwszą groźniejszą akcję gości. Valencia nieco przypadkowo stworzyła sobie sytuację. Sam na sam z Begoviciem znalazł się Jonas, ale uderzył przed siebie i dalej było 0:0. Obraz meczu nie uległ zmianie. Stoke dalej wykonywało wysokie wrzutki, a Valencia starała się przebić środkiem pola, dając jasno do zrozumienia, kto w dzisiejszym meczu bardziej upodobni się do stylu prezentowanego przez katalońską drużynę.
Wątpliwości zupełnie rozwiał Mehmet Topal, który w 37. minucie huknął jak z armaty z około 30 metrów. Przymierzył w samo okno, nie dając szans golkiperowi. 1:0, a do przerwy pozostało tylko kilka minut. Stoke musiało rozpocząć grać lepiej, składniej, z pomysłem. Valencia bowiem jak na razie nie dawała się zaskoczyć prostymi środkami typu wrzutki na Petera Croucha. Angielski wielkolud to zawodnik, na którym można oprzeć atak, o czym przekonał wszystkich, strzelając nożycami w 40. minucie. Minimalnie chybił, ale to było pierwsze poważne ostrzeżenie dla piłkarzy Valencii. Na więcej zabrakło już czasu i na Britannia Stadium kibice nie wyglądali na zadowolonych. Ich pupile przegrywali 0:1 do przerwy.
Na dodatek drugą połowę rozpoczęli bez animuszu, bez większych chęci. To przedstawiciele hiszpańskiej ligi dyktowali tempo od 46. minuty i to oni w 51. minucie mieli kolejną znakomitą szansę. Gdyby nie fantastyczna interwencja Hutha, mogłoby być już 2:0. A tak, na szczęście dla gospodarzy, skończyło się tylko na rzucie rożnym. Na kolejną ciekawszą sytuację trzeba było czekać aż dziesięć minut. Po małym zamieszaniu w polu karnym Valencii interweniował Topal, wybijając piłkę na rzut rożny. Ze stałego fragmentu nic jednak nie wynikło.
Trener gospodarzy zdecydował się zmienić taktykę. Zdjął bowiem najwyższego na murawie Croucha, wprowadzając szybkiego Jerome’a. Stało się to w 69. minucie, tak więc zostało całe 21 minut, by zmienić rezultat meczu na lepszy dla Stoke. Tuż po tej zmianie również wprowadzony Ryan Shotton znakomicie uderzył z daleka, lecz na posterunku był bramkarz gości. Do końca spotkania sytuacji było jak na lekarstwo. Mimo że sędzia przedłużył mecz o cztery minuty, wynik nie uległ już zmianie. Valencia osiągnęła to, czego pragnęła najbardziej. Zwyciężyła na wyjeździe i jest zdecydowanie bliższa awansu do kolejnej fazy rozgrywek.