Chociaż XIX finały MŚ dopiero zaczynają wchodzić w decydującą fazę, to już teraz afrykański mundial śmiało można nazwać „turniejem konfliktów”. Reprezentacja Francji wygrała go bezapelacyjnie, ale myli się ten kto uważa, że w obozach innych ekip przez cały czas panowała sielanka, piłkarze, bez względu na osiągane rezultaty, kochali się ponad życie, a selekcjonerzy nie mieli innego bólu głowy niż ten związany z wyborem podstawowej jedenastki.

O konflikcie w drużynie „Trójkolorowych” powiedziano i napisano już wszystko. Mając na uwadze fakt, że temat „Tricolores” lada dzień obszernie opiszemy, tutaj ograniczymy się do przedstawienia krótkiej genezy konfliktu. Nicolas Anelka w przerwie meczu z Meksykiem wyzwał od najgorszych Raymonda Domenecha, za co został odesłany do domu. To z kolei spowodowało bunt piłkarzy, którzy zbojkotowali na oczach kibiców i dziennikarzy niedzielny trening. W sprawę zażegnania konfliktu zaangażowały się wszystkie najważniejsze osoby nad Sekwaną z prezydentem Nicolasem Sarkozym na czele, ale bez efektu. Znienawidzony przez wszystkich Domenech co prawda już nie jest selekcjonerem reprezentacji Francji, ale swojemu następcy pozostawia spaloną ziemię.
Do rewolty o mały włos nie doszło w obozie angielskim. John Terry, choć od lutego nie jest już kapitanem „synów Albionu”, w rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że przed meczem ze Słowenią, najważniejsi angielscy piłkarze spotkają się z Fabio Capello by przedyskutować zmianę taktyki z 1-4-4-2 na 1-4-5-1. Dzięki tej roszadzie, do pierwszego składu Anglików wskoczyłby Joe Cole. — Cole jest w wielkiej formie. Nie potrafię zrozumieć czemu nie gra — dziwił się obrońca Chelsea Londyn. JT liczył chyba na to, że Capello zachowa się podobnie jak sir Bobby Robson, który podczas MŚ ’90 po rozmowie z Garym Linekerem, Brayanem Robsonem i Peterem Shiltonem, zmienił taktykę z 1-4-4-2 na 1-3-5-2.
Tyle, że Robson był znany z dobrego serca, a Don Fabio słynie raczej z nieustępliwości i twardego charakteru, więc o rozmowach dotyczących zmiany ustawienia w ogóle nie chciał słyszeć. — Terry popełnił duży błąd, że poszedł z tym wszystkim do mediów — wyznał włoski szkoleniowiec. Niby Capello przebaczył swojemu podopiecznemu, ale kiedy „The Three Lions” oglądali fragmenty dotychczasowych meczów na mundialu Słoweńców, mieli zakaz wyrażania swoich opinii, choć zwykle odprawy to była jedna wielka dyskusja na temat rywala. Słowa Terry’ego w jakiś sposób musiały więc wpłynąć na ograniczenie zaufania do swoich piłkarzy Capello.
U naszych zachodnich sąsiadów również atmosfera daleka od dobrej, choć w głównej mierze stoi za tym… Franz Beckenbauer. „Kaiser” najpierw otwarcie skrytykował tych piłkarzy, którzy przed meczami reprezentacji Niemiec nie śpiewają hymnu narodowego. — — grzmiała na łamach „Bildu” legenda niemieckiej piłki. — — odparł na zarzuty „Cesarza” jeden z nieśpiewających, a więc Lukas Podolski, a selekcjoner Joachim Loew dodał: —












