Czy ktoś spodziewał się, że spotkanie drugiej kolejki fazy grupowej pomiędzy Anglią a Urugwajem dla obu ekip będzie meczem o być albo nie być na brazylijskim mundialu? Zarówno drużyna Roya Hodgsona, jak i zespół z Ameryki Południowej przegrały swoje pierwsze starcia i, żeby zachować szansę na awans do fazy pucharowej, w czwartkowy wieczór muszą zdobyć przyzwoitą ilość oczek. Porażka dla którejś z drużyn oznacza koniec turnieju.
Meczem otwierającym rywalizację w grupie D był mecz Urugwaju z Kostaryką. Podopieczni Oscara Tabareza byli oczywistym faworytem tego starcia. Do przerwy prowadzili nawet 1:0, ale ostatecznie przegrali różnicą dwóch bramek. Był to jeden z bardziej szokujących rezultatów pierwszej serii gier fazy grupowej. Fani „La Celeste” zapewne żałowali, że ich największa gwiazda, Luis Suarez, nie pojawił się na boisku. Jak sam twierdzi, jest już zdrowy i gotowy, żeby pomóc swoim kolegom w czwartkowym meczu: – Czuję się dobrze. Jestem w stu procentach gotowy, by zagrać przeciwko Anglii – mówił napastnik, który obawia się rywala, ale jednocześnie jest pewny umiejętności swoich i całego zespołu. – Oczywiście, że nie będzie łatwo. Anglicy mają świetnych piłkarzy, którzy są w stanie zrobić różnicę. To mocny zespół, ale jak każdy ma swoje mocniejsze i słabsze strony. Sęk w tym, by wykorzystać ich słabości w formacji defensywnej i jednocześnie pozostać uważnym pod swoją bramką.

W dniu, w którym Urugwaj niespodziewanie przegrał z Kostaryką, Anglia podejmowała Italię. Jako pierwsi do siatki rywala trafili podopieczni Prandelliego i choć „Synowie Albionu” szybko zdołali odrobić straty, tej sztuki nie udało im się powtórzyć po przerwie, kiedy to ostatecznie gol Mario Balotellego zapewnił ekipie z Półwyspu Apenińskiego trzy punkty. Za porażkę Anglików szczególnie oberwał Wayne Rooney, który nie grzeszył skutecznością. Napastnik Manchesteru United zmagał się z krytyką, zanim jeszcze kopnął piłkę. Meczem z Włochami nie potrafił jednak zamknąć ust swoim oponentom i dostarczył im tylko kolejnych argumentów. Bronią go koledzy z drużyny, broni selekcjoner Roy Hodgson. Mało prawdopodobne, by posadził piłkarza na ławce rezerwowych. Mecz z Urugwajem będzie idealną okazją dla Rooneya na poprawienie wizerunku. – Musimy być optymistami. Potrzebujemy trzech punktów i przystąpimy do meczu pewni siebie. Wyciągniemy wnioski z meczu z Włochami i to nam na pewno pomoże – uspokaja Rooney. Niestety dla niego, to nie on będzie główną gwiazdą widowiska. Nic nie elektryzuje mediów bardziej niż starcie gwiazdy Liverpoolu z czołowymi zawodnikami Premier League.
Nadzieją „Urusów” na awans do fazy pucharowej jest wspomniany już Luis Suarez. Choć przed nim jeszcze wiele meczów w kadrze, to już dziś jest jej najlepszym strzelcem w historii, z 39 bramkami na koncie. Oscar Tabarez oszczędzał Suareza właśnie na mecz z Anglikami. Aby jeszcze bardziej wzmocnić morale, Suarez nagrał przesłanie do urugwajskich kibiców. – – obiecał fanom napastnik „La Celeste”.












