Legia Warszawa przed rozpoczęciem rundy rewanżowej T-Mobile Ekstraklasy typowana była na pewnego kandydata do mistrzostwa Polski. Jednak po dwóch pierwszych kolejkach legioniści zgromadzili tylko jeden punkt.

We wczorajszym meczu warszawianie na własnym stadionie zaledwie zremisowali z ostatnim w tabeli GKS-em Bełchatów 0:0. Rozczarowania tym wynikiem nie krył trener Urban. – Dla mnie to, co się dzieje, jest zagadką. Dzisiaj od samego początku gra się nie układała. Wiem, że najłatwiej byłoby to zwalić na zlekceważenie przeciwnika, ale nie sądzę, aby coś takiego miało miejsce. W naszej ofensywie nie zastosowałem wielu zmian pozycji – Wladimir grał na lewej stronie, a Danijel i Marek tam, gdzie zawsze. Mamy wiele indywidualności, które potrzebują mnóstwa dotknięć piłki, co powoduje, że wiele z gry nie ma – powiedział trener.
Opiekun legionistów będzie musiał poważnie porozmawiać ze swoimi podopiecznymi. – Też grałem w piłkę i nie wyobrażam sobie, aby zawodnikowi się nie chciało. Na gorąco wydaje mi się, że było za dużo graczy potrzebujących zbyt wielu kontaktów z piłką. Każdy czekał i myślał sobie „teraz ja strzelę”. Kilku naszych piłkarzy walczy o koronę króla strzelców. O tym też chyba musimy sobie w szatni porozmawiać. Jeśli któryś chce po nią sięgnąć, może to uczynić tylko poprzez grę kolektywną – zakończył Urban.











