Wybryki Mario Balotellego znane są wszystkim kibicom piłki nożnej. Włoch ma problemy nie tylko z opanowaniem emocji, ale również trafianiem do siatki rywali i zadomowieniem się w jednym klubie na więcej niż dwa, trzy lata. Czy uda mu się to zmienić? Na razie się na to nie zanosi…
Problemy z aklimatyzacją zdarzają się każdemu. Nowe towarzystwo, nowe miasto, nowy kraj – możemy to zrozumieć, jednak jak często można zmieniać otoczenie? I dlaczego tylko Mario Balotelli ma takie problemy ze znalezieniem sobie jednego kąta?
24-latek był adoptowany przez rodziców zastępczych, miał trudne dzieciństwo, doszły do tego problemy na tle rasistowskim – nic dziwnego, że proces socjalizacji i przystosowania nie przebiegł jak należało. Niesforność nadrabiał jednak dużymi umiejętnościami technicznymi. Nie dziwi więc fakt, że Włoch z miejsca dostał status „młodej gwiazdy”. Druga łatka – ekscentryka – towarzyszy mu jednak cały czas. Inaczej ma się za to ta dotycząca jego umiejętności, ponieważ z roku na rok odkleja się coraz bardziej i jest już bliska całkowitego odpadnięcia. Niech to jednak nikogo nie dziwi. Jeżeli w Barclays Premier League marnuje się nawet takie okazje…
https://www.youtube.com/watch?v=7c8zL5pFn98
W czym tkwi problem oryginalnego snajpera? Najprawdopodobniej w tym, że zamiast o występach na boisku częściej myśli o pojawianiu się w mediach. A dobry powód do pokazania się w tabloidach i innych gazetach znajduje z łatwością. Większy problem jest z wykreowaniem sobie sytuacji bramkowych i później zamienienie ich na gola. Osiem meczów w BPL, 34 strzały i ani jedno trafienie w lidze – to chyba pokazuje, w jakim miejscu w tej chwili znajduje się Balo. Zupełnie inaczej było rok temu, gdy szansę dostał w mediolańskim AC Milan. I mimo że dawał sobie radę na boisku, to wtedy nie układały mu się relacje z włodarzami zespołu.
– Problemem Liverpoolu nie jest wyłącznie Balotelli. Oczywiste jest, że musi pomóc zespołowi odnaleźć formę z poprzedniego sezonu, ale nie można przypisywać mu winy za słabe wyniki – powiedział Carlo Ancelotti, szkoleniowiec „Królewskich”. Wtóruje mu Michael Owen, który stwierdził, że robienie z Mario kozła ofiarnego jest nie fair. Czasu na wielki comeback jest jednak coraz mniej. Kibice przy Anfield Road się niecierpliwią, a ręce po napastnika wyciągają ponownie Włosi. To właśnie w Serie A szło mu najlepiej i nie zdziwię się, jeśli w styczniu ponownie zawita na Półwysep Apeniński. Napoli, które miałoby go zatrudnić, walczy na kilku frontach, a brak silnego rywala sprawia, że Gonzalo Higuain nie gra jeszcze na najwyższych obrotach. Ewentualne sprowadzenie Włocha mogłoby pomóc wszystkim. Również Liverpoolowi.
Obecna wartość „Super Mario” (według portalu Transfermarkt.de) to 25 milionów euro. Klub z Neapolu ma zaproponować połowę tej sumy – mało? Z pewnością nie. Jeśli forma reprezentanta kraju nie wzrośnie, to jego wartość będzie proporcjonalnie spadać. Właśnie tuż po Nowym Roku może być ostatnia okazja do poważnego zarobienia na tym zawodniku, a „The Reds” z pewnością o tym wiedzą.











