Młodzi legioniści kontynuują swoją europejską przygodę. Rywalem Legii w II rundzie UEFA Youth League będzie FC Midtjylland. Trener Kobierecki znowu będzie liczył na dobrą dyspozycję ściągniętych z pierwszego zespołu Bartczaka i Ryczkowskiego.
Trudno spodziewać się, na jakie zestawienie na środowy mecz zdecyduje się trener Piotr Kobierecki. Pomimo że legioniści w pierwszym meczu w Bułgarii zaprezentowali się co najmniej solidnie, szkoleniowiec zdecydował, że w wyjściowym składzie w rewanżowym spotkaniu w Nowym Dworze Mazowieckim zagra tylko sześcioro zawodników, którzy wybiegli także w pierwszej jedenastce w Łoweczu. I nie było to żadne widzimisię Kobiereckiego, a taka jest specyfika jego pracy. To, jakich piłkarzy do dyspozycji ma trener juniorskiej drużyny Legii, jest zależne od Stanisława Czerczesowa oraz trenera drużyny rezerw. Weźmy przykład Rafała Makowskiego – nie było go w kadrze na pierwszy mecz z Liteksem, ponieważ Berg uznał, że potrzebny mu jest w spotkaniu Ligi Europy. Młody zawodnik nie znajduje jednak na razie uznania w oczach Czerczesowa, dlatego ma otwartą drogę do występów w UYL. Warto podkreślić, że w meczu z Bułgarami Makowski ponownie został wystawiony na swojej nominalnej pozycji – środku obrony. Może zatem warto brać go pod uwagę jako alternatywę dla mocno przeciętnego w tym sezonie Lewczuka?
Asy z „jedynki”
Jeżeli przyjrzymy się, w jakim składzie legioniści grają zwykle w Centralnej Lidze Juniorów, zauważymy, że niewiele przypomina zestawienie, jakie widzieliśmy w meczach z Liteksem. Wynika to z faktu, że na mecze w ramach UEFA Youth League do drużyny Kobiereckiego dokooptowani są liczni gracze z rezerw, a także pierwszej drużyny. W meczu z FC Midtjylland szanse na występ będzie miała troje graczy z „jedynki”. Różnice w składzie Legii na mecze w CLJ i UYL są również spowodowane obwarowaniami wiekowymi. W Centralnej Lidze Juniorów grają zawodnicy z rocznika ’97 i młodsi. Natomiast w „młodzieżowej Lidze Mistrzów” mogą wystąpić także piłkarze urodzeni w roku 1996. Na tej podstawie do zespołu dołączono Makowskiego, Najemskiego oraz Bartczaka. Szczególnie istotne było wzmocnienie w postaci tego ostatniego.

W meczach z piłkarzami z Łowecza Bartczak potwierdził dobrą dyspozycję z meczów rezerw. To głównie na nim opierała się gra legionistów w obu spotkaniach z Bułgarami. Swoimi rajdami co i rusz stwarzał zagrożenie pod bramką Liteksu – w meczu rozgrywanym w Łoweczu nie był jeszcze tak skuteczny (m.in. dwie niewykorzystane sytuacje po zagraniach Ryczkowskiego), ale w spotkaniu rewanżowym dwie bramki to jego zasługa (wypracowany rzut karny i gol po strzale głową). Widać, że dużo mu dały treningi z pierwszą drużyną. To już nie ten sam zahukany Bartczak, jakiego pamiętamy z meczu o Superpuchar Polski sprzed roku.











