Udinese Calcio przegrało 1:2 z Chievo Werona i odpadło z Pucharu Włoch. Tym samym awans do ćwierćfinału sensacyjnie wywalczył zespół z Werony.
Murowanym faworytem do awansu byli gospodarze, ale nie od dziś wiadomo, że Coppa Italia rządzi się swoimi prawami. Innymi niż Serie A.
Początek meczu „Bianconeri” mieli całkiem niezły, ale… krótki. Już w 9. minucie bramkę dla Chievo zdobył Paolo Sammarco i koszmar gospodarzy się rozpoczął. Po stracie bramki ich nieudolne ataki co chwila były rozbijane przez formację defensywną rodem z Werony. Trzeba przyznać, że w pierwszej połowie goście nie skupiali się tylko na obronie, czego dowodem była znakomita okazja strzelca pierwszej bramki, Paolo Sammarco, w końcówce pierwszej odsłony gry. Pierwsza połowa zakończyła się skromnym prowadzeniem Chievo, które musiało się przygotować do frontalnych ataków gospodarzy za piętnaście minut.

Tak też było. Co rusz bramkarz Chievo był obijany, dlatego też Udinese długo męczyło się, aby zdobyć bramkę. Zanim jednak do tego doszło, kilkakrotnie niezwykle groźnie kontrowało Chievo, ale kiepska skuteczność napastników oraz dobre i uważne ustawienie w obronie miejscowych uniemożliwiały podwyższenie prowadzenia. Na sześć minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego wyrównującą bramkę strzelił nie kto inny jak niezawodny Antonio Di Natale. Kibice na Stadio Friuli odżyli, wiedząc, że w przypadku takiego wyniku nastąpi dogrywka.
Gdy wszyscy czekali na ostatni gwizdek sędziego i następującą po nim dogrywkę, jeszcze raz zaatakowali goście. Strzelcem gola w ostatniej minucie spotkania został Cyril Thereau. Dzięki jego bramce do ćwierćfinału sensacyjnie awansowało Chievo Werona, a Udinese może sobie pluć w brodę z powodu niewykorzystanych sytuacji.











