To był z pewnością najbardziej emocjonujący pojedynek 13. kolejki włoskiej Serie A. Zajmujące trzecią lokatę Udinese przed własną publicznością podejmowało AS Roma.
Podopieczni Francesco Guidoliniego w ostatnich pięciu spotkaniach grali w kratkę. Z bilansem trzech porażek i dwóch zwycięstw gospodarze podchodzili do starcia z drużyną, która z nowym trenerem i nowymi zawodnikami ma awansować do europejskich pucharów. Nowy właściciel Romy, zatrudniając Luisa Enrique i sprowadzając wielu uzdolnionych zawodników, ma nadzieję, że w przyszłym sezonie jego zespół skutecznie rywalizować będzie w gronie najlepszych drużyn Europy. Aby ten cel został zrealizowany, Roma musi ustabilizować formę. Mimo trzech zwycięstw spośród pięciu ostatnich spotkań rzymianie cały czas tracą do lidera cztery punkty. Spotkanie z Udinese miało zagwarantować im komplet.

Od pierwszego gwizdka wiadomo było, że kibice zgromadzeni na stadionie w Udine zobaczą mecz walki. Już w 15. minucie idealną szansę na zdobycie prowadzenia miał Asamoah, jednak dobrze zaprezentował się bramkarz Romy. Kilka chwil później swoją szansę zmarnował Di Natale i to były jedyne dogodne okazje, jakie mieli zawodnicy gospodarzy. Kilka minut przed końcem pierwszej części spotkania do głosu doszli piłkarze Romy, jednak zarówno Pjanić, jak i Gago nie potrafi trafić do siatki.
Po zmianie stron doskonałą okazję na zdobycie bramki miał Juan, jednak futbolówka o milimetry minęła bramkę. Po kilkudziesięciu minutach walki w środku pola do zmasowanego ataku ruszyli podopieczni Guidoliniego. W 79. minucie prostopadłe podanie Pinziego wykorzystał Antonio Di Natale, dając swojemu zespołowi prowadzenie. Gdy wydawało się, że bramka włoskiego napastnika będzie jedyną, jaką kibice zobaczą w tym spotkaniu, w 89. minucie wynik na 2:0 podwyższył Isla.











