Kibice, którzy zdecydowali się spędzić środowy wieczór z Serie A, nie mogą czuć się zawiedzeni. W każdym z rozgrywanych spotkań padły bramki. Najwięcej, bo aż pięć, padło w rywalizacji Palermo z Cagliari. Jednak najciekawiej było na San Siro, gdzie Milan uratował remis z Udinese. Aczkolwiek niewiele zabrakło, aby to goście cieszyli się ze zwycięstwa.
Najciekawszym meczem środowego wieczoru Serie A była rywalizacja Milanu z Udinese. Pojedynki między tymi drużynami na San Siro zawsze były okraszane dużą ilością bramek. Pierwsza połowa nieco rozczarowała, ale znalazło się w niej kilka sytuacji wartych odnotowania. Jedną z nich była na pewno kontuzja Pato z 21. minuty. Brazylijczyk nieatakowany przez nikogo naciągnął sobie mięsień w prawej nodze. Jego miejsce zajął El Shaarawy. To negatywnie wpłynęło na morale gospodarzy. „Rossoneri” zaczęli oddawać inicjatywę. W 29. minucie Udinese wyszło na prowadzenie. Do dośrodkowanej przez Torje piłki doszedł Abbiati. Jednakże włoski bramkarz popełnił duży błąd i wypuścił piłkę z rąk. Na to tylko czekał Antonio Di Natale. Supersnajper z łatwością umieścił futbolówkę w bramce.

Udinese w 36. minucie mogło podwyższyć rezultat. Z około 35 metrów piekielnie silnym uderzeniem popisał się Armero. Tym razem jednak na wysokości zadania stanął Abiatti. Milan pierwsze klarowne okazje miał pod koniec meczu. Najpierw w 41. minuty Clarence Seedorf oddał strzał z rzutu wolnego, ale piłka po tym uderzeniu tylko oznaczyła słupek. W ostatniej akcji meczu kunsztem błysnął Antonio Cassano. Napastnik genialnie posłał piłkę do wbiegającego Nocerino. Strzał pomocnika odbił Handanović. Jako pierwszy do piłki dopadł Abate, ale futbolówka po jego trafieniu minęła bramkę.
Goście zapomnieli, że mecz trwa 90 minut. W drugiej części dali się absolutnie zdominować przez Milan. „Rossoneri” z uporem maniaka dogrywali piłkę w pole karne. Jedno z takich rozwiązań o mało nie przyniosło powodzenia. W 59. minucie futbolówkę do Cassano dograł Seedorf. Ten w sytuacji oko w oko z Handanoviciem nie wyszedł obronną ręką. Znów swoje duże umiejętności zaprezentował słoweński bramkarz.
Milan dopiął swego w 64. minucie. Wówczas Cassano odegrał piłkę do El Shaarawy’ego, a ten precyzyjnym strzałem z obrębu pola karnego nie dał szans Handanoviciowi. Udinese wówczas się przebudziło. „Zebrette” szybko stworzyli sobie dwie dogodne akcje. Najbliżej powodzenia był Giampiero Pinzi. Po jego strzale piłka trafiła w słupek. Do końca spotkania Milan robił, co mógł, aby zdobyć zwycięskiego gola. Ostatecznie ta sztuka piłkarzom „Rossoneri” się nie udała i kibice zgromadzeni na San Siro musieli zadowolić się jednym punktem.












