W sobotę na włoskich boiskach rozpoczęła się 16. kolejka Serie A. Pierwsze mecze szczęśliwie zakończyły się dla Palermo i Udinese. Zawodnicy z Sycylii pokonali 3:1 Parmę. Natomiast podopieczni Francesco Guidolina uporali się z Fiorentiną, wygrywając z nią 2:1
Wytypowanie pewniejszego kandydata do zwycięstwa w tym meczu nie należało do łatwych zadań. Obie drużyny w obecnym sezonie spisują się poniżej oczekiwań. Odzwierciedleniem tego są niskie jak na te drużyny pozycje w tabeli Serie A – 11. Udinese i 12. Fiorentiny. Nieco lepsze wyniki w ostatnim czasie notowali podopieczni Sinisy Mihajlovicia. Poza porażkami z Romą i Milanem, zanotowali remis z Juventusem i kilka cennych zwycięstw. Ekipa Francesco Guidolina miała jednak atut w postaci własnego stadionu i zamierzała go wykorzystać.

Początek spotkania należał do gospodarzy. Już w 4. minucie Alexis Sanchez ładnie wypatrzył Antonio Di Natale, ale piłka po strzale zawodnika miejscowych minęła bramkę strzeżoną przez Vladę Avramova. 180 sekund podobnie zakończyła się akcje, w której najlepszy strzelec klubu z Udine wystąpił w roli podającego. Jego zagrania nie wykorzystał Christian Zapata. Zepchnięta do defensywy Fiorentina zmuszona była do fauli, które popełniali między innymi Adrian Mutu i Marco Donadel. Ich koledzy z drużyny poważniej zagrozili teamowi Francesco Guidolina po kwadransie, ale Juan Vargas chybił.
Im dłużej trwała pierwsza połowa, tym bardziej zarysowywała się przewaga Udinese. Gospodarze byli aktywniejsi, częściej organizowali akcje ofensywne, lecz niewiele z tego wynikało. Szczelnie ustawione zasieki obronne przez Sinisę Mihajlovicia nie dopuszczały do spięć pod bramką Avramova. Zepchnięci do głębokie defensywy przyjezdni często też faulowali, czego efektem były żółte kartki dla Mutu i Donadela. W 22. minucie o strzał z 25 metrów pokusił się Vargas, lecz bardzo się pomylił. W odpowiedzi szczęścia próbowali Asamoah i Sanchez. Obaj zostali jednak zablokowani przez obrońców gości.
W 31. minucie, tuż po kolejnej niewykorzystanej sytuacji chilijskiego napastnika, w szał radości wpadła Fiorentina. Po podaniu Adema Ljajicia piłka trafił do Mario Santany, a ten bez skrupułów wykorzystał tę sytuację, pokonując Samira Handanovicia. Gospodarze podjęli próbę jak najszybszego zrewanżowania się, ale Zapata chybił po dośrodkowaniu Di Natale. Miejscowi ze stwarzaniem sobie sytuacji mieli sporo problemów, gdyż po strzeleniu gola „Viola” wyraźnie była na fali. Atakowała częściej, zaliczając między innymi serię rzutów rożnych. Podopieczni Guidolina nie rezygnowali przed przerwą Di Natale niemal popisał się asystą przy Isli, ale ten został zablokowany. Sam też podjął próbę pokonania Avranova, lecz Serb nie dał się zaskoczyć. Do przerwy prowadziły „Fiołki”.











