Sporo szczęścia w 34. kolejce Premier Ligi mieli mistrzowie Rosji. Mało brakowało, a Zenit Sankt Petersburg w tej serii spotkań nie zdobyłby żadnego punktu. Na szczęście dla czempionów, przełamał się Danko Lazović, ratując swojej ekipie cenny remis.
Mecz na Pietrowskim rozpoczął się od intensywnej wymiany ciosów. Już w pierwszej minucie obrońcom Kubania przyszło wyekspediować piłkę z pola karnego po dośrodkowaniu Anadrieja Arszawina. W rewanżu po zagraniu Marcosa Ureny Nicolas Lombaerts wybił futbolówkę na rzut rożny. Wrzutka z kornera poleciała nad głową Igora Armasa, lecz tam, gdzie być powinien, zameldował się Wiaczesław Małafiejew. Szybko za to potężnym, aczkolwiek minimalnie niecelnym strzałem z dystansu zrewanżował się Tomas Hubocan. Niedługo po tym po dośrodkowaniu Romana Szyrokowa Igor Lolo uniemożliwił dokładny strzał Aleksanrowi Kierżakowowi. W 8. minucie w pobliżu „szesnastki” Zenitu powalony został Aleksiej Ionow. Były gracz obecnych mistrzów Rosji podszedł do wykonania stałego fragmentu gry, strzałem minął mur, lecz nie trafił w światło bramki. Zaraz po tym otrzymał okazję do rehabilitacji, a po podaniu Laciny Traore przestrzelił z niewielkiej odległości. Po tym nastał okres słabszej gry, ale w 12. minucie niecelnym uderzeniem przerwał to Urena. W rewanżu potężną, minimalnie niecelną bombę w kierunku bramki Aleksandra Bielienowa posłał Kierżakow, a zaraz po tym, strzelając głową, niewiele pomylił się Lombaerts.

Przewaga Zenitu stawała się coraz bardziej przytłaczająca. W 17. minucie wybiciem piłki poza „szesnastkę” po kolejnym dośrodkowaniu ratował się Lolo. Chwilę później ten zawodnik znalazł się po przeciwległej stronie boiska. Zabrakło mu jednak szczęścia, by posłać futbolówkę w światło bramki. Podobną jakość miał wykonany chwilę później strzał Ureny. Odpowiedział na to Kierżakow. W 22. minucie mimo asysty obrońcy udało mu się zmusić do interwencji Bielienowa, który spisał się bez zarzutu. 240 sekund później gorąco zrobiło się pod bramką Małafiejewa. Świetne podanie od Ionowa otrzymał Traore, lecz trafił w piłkę nieczysto, przez co bramkarz nie miał problemów z pewnych chwytem. Po minucie o ogromnym szczęściu mógł mówić vis-a-vis podstawowego golkipera „Sbornej”, który tylko mógł patrzeć, jak piłka po uderzeniu Szyrokowa trafia w słupek. Zaraz po rzucie rożnym wyłapanym przez Małafiejewa jego klub wypracował sobie kolejną okazję do strzelenia gola. Jednak próba Kierżakowa, mimo sporego zamieszania podbramkowego, nie przyniosła pożądanego skutku. W kolejnej akcji najlepszy strzelec czempionów główkował po wrzutce Domenico Criscito, lecz po rykoszecie futbolówka minęła słupek.
Trzeci kwadrans pierwszej połowy od udanej interwencji rozpoczął Bielienow, uprzedzając w wyścigu o piłkę Arszawina. Zenit grał bardzo ostrym pressingiem, niemal nie wypuszczając Kubania z jego połowy. Jednak po 32. minucie częstotliwość jego ataków wyraźnie zmalała. Po kolejnym dośrodkowaniu wybitym przez Lolo golkiper gości musiał piąstkować piłkę po bombie byłego zawodnika Arsenalu. Chwilę później dramat przeżył Bruno Alves. W dość niegroźnej sytuacji przerwał we własnym polu karnym podanie Dawida Corajewa adresowane do Ureny. Jego pech polegał na tym, że uczynił to ręką. Sędzia wskazał na punkt oddalony od bramki o 11 metrów, gdzie piłkę ustawił Ionow. Udało mu się strzelić na tyle precyzyjnie, że Małafiejew musiał po piłkę sięgnąć do siatki. Czas, który upłynął do końca pierwszej połowy, Zenit spędził na otrząsaniu się po utracie gola i próbie wyrównania. Przed przerwą nie udało mu się tego uczynić.












