W tym roku Ligą Mistrzów zawładnęli niemieccy trenerzy. Dwóch z nich spotka się ze sobą w półfinale – będą to Julian Nagelsmann i Thomas Tuchel. Jest to pojedynek o tyle interesujący, że szkoleniowiec RB Lipsk rozpoczął swoją pracę w sztabie szkoleniowym za namową Tuchela. W pojedynku z PSG będzie jednak musiał odstawić sentymenty na bok.
Na pewno większość kibiców zna już często powtarzaną historię o tym, jak Thomas Tuchel (ówczesny trener rezerw Augsburga) spotkał przybitego przedwczesnym końcem kariery Nagelsmanna i powierzył mu zadanie obserwacji najbliższego przeciwnika. Potem ten pierwszy osiągał wielkie sukcesy w Mainz, zrobił dobre wrażenie w Borussii Dortmund, a teraz przewodzi potężnemu PSG. Ten drugi przeniósł się do sztabu Hoffenheim, gdzie zapracował na stanowisko pierwszego trenera, a następnie dostał szansę przewodzenia piłkarskiemu projektowi Red Bulla.
Pojedynek PSG – Lipsk będzie o tyle niezwykły, że obaj panowie doskonale się znają i szanują. Smaczku dodaje fakt, że obaj mają cechy wspólne, ale styl gry ich drużyn dość znacząco się różni. Kto ma mocniejsze argumenty? Przeanalizujmy.
Gegenpressing
Thomas Tuchel podczas swojej drogi do PSG zaliczył kilkuletni epizod w FSV Mainz. Czy tego chciał czy nie, był jednym z następców Juergena Kloppa, którego drużyna słynęła z agresywnego pressingu na rywala oraz odpowiedniego podejścia mentalnego. Nic dziwnego, że włodarze klubu z zachodniej części Niemiec nie mieli ochoty na zmianę wizji.
Jeśli więc ktoś oglądał Liverpool w ostatnich latach, na pewno wie, jak będzie grało PSG. Szkoleniowiec z Krumbach, podobnie jak jego poprzednik z Moguncji, lubi ustawienie 4-3-3, szybki odbiór piłki oraz utrudnianie przeciwnikowi rozgrywania piłki. Wręcz poszedł w tej kwestii krok dalej. Wykorzystując niesamowity potencjał „Les Parisiens”, Tuchel zrezygnował z jednego środkowego pomocnika kosztem napastnika. W związku z tym w wielu meczach Ligue 1 mieliśmy okazję oglądać dziwną wariację 4-4-2 lub jak ktoś woli, 4-2-2-2 lub 4-2-4.
Taki zabieg gwarantuje niesamowicie gwałtowny atak na przeciwnika przy zbyt wolnej próbie rozegrania piłki. W ataku nie powinno brakować nikogo zarówno w środku, jak i na skrzydłach. Jednak takie rozwiązanie ma też swoje wady. Wobec braku środkowego pomocnika pozostaje więcej wolnej przestrzeni w środku polu. W związku z tym większe szanse ma długa piłka za pressującą linię zawodników ofensywnych. Dodatkowym problemem jest też mniejsza liczba opcji przy rozegraniu ataku pozycyjnego. W pojedynku z Atalantą gigantycznym problemem dla drużyny z Paryża było płynne rozegranie piłki bez głupiej straty na połowie przeciwnika. Wszystko ze względu na momentami mocno rozciągniętą formację oraz brak wsparcia dla, bądź co bądź, ograniczonych piłkarsko Gueye’a i Paredesa.










