W sobotę dokończono 12. kolejkę zmagań w Premier Lidze. Tym razem piłkarze postarali się, by nie wszystko wyszło zgodnie z planami potentatów. Zwycięstwa nie odniósł jeden z faworytów do tytułu mistrzowskiego, CSKA Moskwa. „Wojskowi” zaledwie zremisowali z Saturnem Ramienskoje 1:1.
Zdecydowanymi kandydatami do zwycięstwa w tej potyczce byli podopieczni Leonida Słuckiego. Przystąpili oni jednak do rywalizacji bez uczestników mundialu. Mark Gonzalez i Milos Krasić rozpoczęli zawody na ławce rezerwowych, Keisuke Honda natomiast oglądał mecz z trybun. Potyczka w Chimkach rozpoczęła się w sposób wymarzony dla gości. Po siedmiu minutach gry przeprowadzili swoją pierwszą poważniejszą ofensywną akcję, którą zakończyli celnym strzałem. Katem Igora Akinfiejewa okazał się były gracz FK Moskwa, Dmitrij Kiriczenko. Ten sam zawodnik po nieco ponad kwadransie miał świetną okazję do podwyższenia wyniku. Utracie gola zapobiegł jednak Kiriłł Nababkin, ubiegając byłego króla strzelców Premier Ligi. Niewiele później groźnie z rzutu wolnego uderzał Rusłan Nachszew, lecz Igor Akinfiejew wykazał się bramkarskim kunsztem, parując piłkę na korner.

Niedługo po tym geniuszem błysnął Ałan Dzagojew. Jego uderzenie z wolnego po odbiciu się od muru wyszło na rzut rożny, a dośrodkowanie z tamtego miejsca z trudem piąstkował Kinsky. 20-letni reprezentant Rosji w 27. minucie wpadł w pole karne, minął Wadima Jewsiejewa i pewnym kopnięciem piłki w krótki róg doprowadził do wyrównania. Czeski bramkarz miał w tym okresie sporo pracy. Musiał się wykazać przy główce Mamajewa oraz strzale Ałodnina. Niestety, pod koniec pierwszej połowy nie popisał się sędzia. Pomimo braku udziału w akcji Jewsiejewa, Aleksiej Nikołajew odgwizdał pozycję spaloną, nie uznając bramki Kiriczenki. Do końca pierwszej, remisowej połowy należało jeszcze wspomnieć o przepychance między piłkarzami, po której żółte kartki obejrzeli Zelao, Andriej Karjaka i Deividas Semberas.
Aż dziesięciu minut drugiej połowy potrzebowali „Wojskowi”, by zagrozić bramce Kinsky’ego. Po podaniu Guilherme w dobrej sytuacji do objęcia prowadzenia znalazł się Dzagojew, lecz czeskiemu golkiperowi na pomoc przyszedł Zealo, blokując uderzenie pomocnika CSKA. W odpowiedzi po raz kolejny szczęścia spróbował Kiriczenko. Tym razem jego strzał głową minął słupek bramki Akinfiejewa. Widząc problemy swojego zespołu, Słucki zareagował zmianami. Za bezproduktywnych Mamajewa i Necida na placu gry pojawili się Mark Gonzalez i Milos Krasić. Serb zaraz po wejściu włączył się do akcji ofensywnej, lecz przy jego uderzeniu Kinsky był tam, gdzie być powinien.
W 66. minucie powinno być 2:1 dla gospodarzy. Po dośrodkowaniu z rożnego piłkę głową uderzał jeden z braci Bieriezuckich. Futbolówka minęła golkipera przyjezdnych, lecz tę z linii bramkowej wybił stacjonujący tam Karjaka. Dmitrij Kiriczenko nie pozostawał dłużny. Oddał dwa strzały na bramkę Akinfiejewa, lecz pierwszy z nich został zablokowany, a drugi okazał się niecelny. Potem kapitan CSKA poradził sobie jeszcze z uderzeniem Denisa Bojarincewa. W samej końcówce swój zespół przed utratą gola uratował także Gieorgij Szcziennikow, interweniując przy akcji Andrieja Iwanowa.











