Wisła Kraków uległa po raz pierwszy na własnym stadionie. Pogromcą podopiecznych Franciszka Smudy Ruch, który po bramce Grzegorza Kuświka zdobył trzy punkty i wyprzedził krakowian w tabeli.

W 12. minucie po raz pierwszy zakotłowało się pod bramką Buchalika. Guerier płasko zagrał w pole karne, do piłki szczęśliwie dotarł Garguła, lecz w ostatniej chwili futbolówkę wybił Malinowski. Pięć minut później Wiślacy przeprowadzili piękną akcję. Stilić w finezyjny sposób zagrał w obręb szesnastki do Brożka, „Brozio” zagrał na lewo do wbiegającego Stjepanovicia, ten zacentrował wzdłuż bramki w kierunku Guerriera, ale Haitańczyka uprzedzili obrońcy. Ruch starał się odpowiadać dużą ilością piłek dogrywanych z rzutów wolnych, ale żadna z takich wrzutek nie trafiła w odpowiedni sposób do adresata. W 35. minucie ładna akcja duetu Kuświk – Jankowski zakończyła się strzałem w sam środek tego drugiego, gdzie bez problemu obronił Miśkiewicz. Chwilę później znów „Niebiescy”. Po błędzie Nalepy futbolówkę wyłuskał Zieńczuk, zagrał na wolne pole do Kuświka, który podholował piłkę, uderzył z ostrego kąta, lecz górą był bramkarz gospodarzy. Po kornerze w doskonałej sytuacji na zamknięcie dośrodkowania Zieńczuka znalazł się Stawarczyk, ale uderzył w fatalny sposób, posyłając „świecę” nad bramką. Goście z Chorzowa im bliżej byli końca połowy, tym lepiej sklejali swoje ofensywne zapędy. W 43. minucie Kowalski wykorzystał lukę z prawej strony i dośrodkował w obręb szesnastki, tam starał się trafić Kuświk, ale znów lepszy okazał się Miśkiewicz. Spotkanie w pierwszej połowie ciekawe, niezwykle wyrównane z lekką przewagą podopiecznych Jana Kociana.
Wisła drugą część gry rozpoczęła z animuszem. Pięć minut po wznowieniu meczu Stilić zagrał na prawą stronę. Do wchodzącego w pole karne Garguły zacentrował Stjepanović, zrobił to trochę za wysoko i najlepszy asystent w drużynie Smudy tylko „drasnął” piłkę. Sto dwadzieścia sekund po akcji „Białej Gwiazdy” Dziwniel włączył się do akcji, perfekcyjnie dograł na głowę Kuświka, który pięknie skierował futbolówkę do siatki. Ruch konsekwentnie napierał na bramkę i osłabiona obrona Wisły cały czas musiała być na baczności. Gospodarze po okresie takiej bezradności zaczęli budzić się jakieś dziesięć minut po straconej bramce. W 65. minucie Chrapek ładnie wypatrzył Brożka w polu karnym, napastnik krakowian źle przyjął piłkę, akcję chciał jeszcze zamknąć Guerrier, lecz posłał futbolówkę na orbitę. Sześć minut po akcji „Białej Gwiazdy” Kuświk mógł przypieczętować zwycięstwo swojej drużyny, w fenomenalnej sytuacji trafił tylko w słupek. W odpowiedzi Sarki szarżował prawym skrzydłem, ale jego centrę w pole karne zatrzymał Malinowski. Chwilę później Dudka pięknie wrzucił w pole karne Ruchu. Tam jakimś cudem futbolówka trafiła pod nogi Brożka, który zdołał wrzucić na głowę Stilicia. Snajper krakowian zrobił to zbyt mocno i Bośniak rozpaczliwie uderzył na bramkę, gdzie swoją drużynę przed utratą gola uchronił Stawarczyk. Kiedy wydawało się, że nic się nie wydarzy, Wisła przeprowadziła atak rozpaczy. Ekwilibrystycznie dośrodkował Sarki. W polu karnym zrobił się ogromny kocioł i ostatecznie piłkę z metra do bramki skierował Stilić. Bośniak był jednak na pozycji spalonej.











