Kibice Juventusu mogą odetchnąć z ulgą. To już koniec tego fatalnego dla nich sezonu. Spokojni mogą być również mediolańczycy, dla których finisz był jednak szczęśliwszy, niż w Turynie. W ostatniej kolejce Serie A, AC Milan gładko uporał się z Juventusem. Podobnie jak w styczniu, „Rossoneri” wygrali 3:0.
Ostatnią kolejkę włoskiej Serie A zainaugurowało starcie dwóch gigantów – AC Milan podjął u siebie Juventus Turyn. Mecz nie zapowiadał się na najwspanialszą w historii konfrontację pomiędzy tymi drużynami, gdyż jeszcze przed pierwszym gwizdkiem wiadomo było, że i Milan, i „Juve” są już pewne swojej ostatecznej pozycji w tabeli i będą walczyły o nic. Podopieczni Leonardo są na trzeciej lokacie, uprawniającej ich do gry w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów, bez szans wyprzedzenia drugiej – Romy. Drużyna ze stolicy Piemontu uplasowała się zaś na siódmym miejscu w końcowej klasyfikacji, co śmiało można uznać za największe rozczarowanie sezonu.

Mecz z większym animuszem rozpoczęli podopieczni Alberto Zaccheroniego, a „Stara Dama” wypracowała sobie w pierwszych minutach kilka dogodnych sytuacji do otwarcia wyniku. Najlepszą z nich zmarnował Vincenzo Iaquinta, który w sytuacji oko w oko z Didą posyła piłkę obok słupka bramki gospodarzy. Wraz z upływem czasu coraz śmielej radzili sobie jednak piłkarze siedzącego już na walizkach Leonardo. Agresywny pressing „Rossonerich” w środku pola, w połączeniu z mądrą, kombinacyjną grą, pozwoliły im na objęcie prowadzenia w 14. minucie meczu. Luca Antonini zdecydował się na ofensywny wypad z piłką. Po przebiegnięciu kilkudziesięciu metrów podał ją Seedorfowi, który bez namysłu oddał futbolówkę wychodzącemu na czystą pozycję koledze. Antonini przyjął piłkę i pomimo asysty Fabio Cannavaro uderzył ponad wychodzącym z bramki Buffonem.
Kolejne minuty upłynęły pod znakiem kontrolowania gry przez Milan oraz sporadycznych, niezdarnych kontrataków „Juve”. W 27. minucie świetnym przechwytem na 25. metrze popisał się Brazylijczyk Ronaldinho. Zagrał do swojego rodaka Pato, który z klepki odegrał piłkę byłemu piłkarzowi Barcelony, wypuszczając go na czystą pozycję. Dinho nie miał problemów z umieszczeniem futbolówki w siatce, tuż obok rozpaczliwie skracającego kąt Gianluigiego Buffona. AC Milan uspokojony dwubramkowym prowadzeniem przestał forsować tempo, a więcej przestrzeni do gry zyskali przyjezdni. Poskutkowało to groźnymi strzałami Del Piero w 38. minucie i Cannavaro minutę później. Milan odpowiedział efektownymi indywidualnymi akcjami Ronaldinho i Pato. Zwłaszcza ta druga była ładna dla oka, gdyż młody Brazylijczyk po puszczeniu piłki między nogami rywala przebiegł niemal całe boisko, zanim został zatrzymany przez trzech defensorów „Juve”. Ostatnie chwile pierwszej połowy zostaną zapamiętane głównie dzięki pięknemu podziękowaniu, jakie zgotowali zasiadający na trybunach kibice „Rossonerich”, odchodzącemu po zakończonym sezonie Leonardo.











