Najmocniejszy ze średniaków lub najsłabszy z czołówki. Turcja przez lata przyzwyczaiła do swojej nieprzewidywalności, która mocnym rywalom każe się z nią liczyć, a jednocześnie słabszym pozostawia iskierkę nadziei na pozytywny wynik. Stochastyczność – słowo klucz w kontekście tej kadry w długoterminowym ujęciu. W jakim miejscu rozciągniętej sinusoidy jest poniedziałkowy rywal reprezentacji Polski? O tym i o podejściu Turków do spotkania z „Biało-czerwonymi” piszemy w poniższym tekście.
Kolejka górska
Starsi kibice reprezentacji Turcji na pewno z niejednego pieca chleb jedli, a w kontekście kadry ich ulubieńców można znaleźć argumenty niemal pod każdą tezę. Z jednej stron brązowy medal mundialu 2002 – po pokonaniu niechlubnej Korei Południowej – oraz półfinał Euro 2008. Z drugiej natomiast absolutne rozczarowanie na turnieju w 2021 roku oraz brak kwalifikacji na mistrzostwa świata od 22 lat. Aktualna sytuacja wcale nie jest spokojniejsza. Po przyjściu Vincenzo Montelli Turcja świetnie dokończyła kwalifikacje Euro, by parę miesięcy po nich przegrać towarzysko z Węgrami i zebrać srogie lanie od Austrii.
Czego spodziewać się po meczu z Polską? A przede wszystkim – w jaki sposób rywale „Biało-czerwonych” podejdą do spotkania? Krzysztof Gerlak – miłośnik tureckiej piłki – twierdzi, że Vincenzo Montella powinien obawiać się o swoich czołowych zawodników. Ekspert stworzył dla nas zestawienie personalne, którego spodziewa się w meczu z Polską. Prezentujemy je poniżej:

Skład został ustawiony w formacji 4-2-3-1, która jest regularnie ogrywana przez Vincenzo Montellę. W tym przypadku dwójkę zawodników w środku pola mają tworzyć Kaan Ayhan oraz Hakan Çalhanoğlu. Każdy z konkretnie przypisanymi do siebie zadaniami. Pierwszy będzie obciążony większą liczbą zadań defensywnych. Natomiast będący chodzącą legendą – mimo tylko 30 lat na karku – Hakan weźmie na siebie odpowiedzialność za kreowanie
– Montella ze swojego kapitana raczej nie zrezygnuje w tym meczu. Tym bardziej że (jak zwykle) nie jest w wybitnej formie reprezentacyjnej. Nad Bosforem jest on odzwierciedleniem Piotra Zielińskiego – w Interze jest liderem, ale w kadrze zawodzi. Marnuje nawet rzuty karne, co w klubie mu się po prostu nie zdarza – komentuje Krzysztof Gerlak.
Ostateczny sprawdzian
Dla obu ekip zbliżające się spotkanie będzie ostatnie przed wyjazdem do Niemiec na fazę grupową mistrzostw Europy. W kontekście takich spotkań można powiedzieć – co trener, to ideologia. Niektórzy dobierają sobie słabego przeciwnika i wystawiają pierwszy skład, by podbić morale wysokim zwycięstwem. Inni szukają jeszcze pierwszego garnituru i kombinują. Są również tacy ze sceptycznym podejściem, którzy wystawiają rezerwową jedenastkę, by zminimalizować ryzyko potencjalnej kontuzji któregoś z kluczowych piłkarzy.










