Dziś Serie A nadrobiła wszystkie zaległości. Swoje zaległe mecze rozegrało sześć drużyn. W zaległym spotkaniu 22. kolejki Cesena podejmowała Catanię, a w ramach 23. kolejki Bologna Juventus oraz Parma Fiorentinę.
AC Cesena – Catania Calcio 0:0

Nieznacznym faworytem tego spotkania według bukmacherów byli gospodarze. To właśnie drużyna Ceseny jako pierwsza ruszyła do ataku. Już w pierwszym kwadransie gry zarówno Adrian Mutu, jak i Vincenzo Iaquinta groźnie strzelali na bramkę Carrizo, który miał w tym spotkaniu dużo szczęścia. Sytuacja zmieniła się w 21. minucie, gdy czerwoną kartkę dostał Daniel Pudil. Była ona konsekwencją otrzymania dwóch żółtych kartoników w ciągu minuty. Od tej chwili mecz wyrównał się, a do przerwy bramki nie padły. Na Stadio Dino Manuzzi w drugiej odsłonie gry działo się niewiele. Z pierwszym gwizdkiem w drugiej połowie do ataków ruszyli zmobilizowani goście, którzy wiedzieli, że szybciej zmęczą się gracze Ceseny, którzy grają w osłabieniu. Jednak z minuty na minutę mecz brzydł w oczach, głównie z powodu nieumiejętności obu drużyn w przedostawaniu się pod pole karne rywala. Gra toczyła się głównie w środku pola, przez co kibice na trybunach nie za bardzo mieli co oglądać. Do końca spotkania bramek nie obejrzeliśmy, czemu winna jest nieumiejętność wykończenia akcji ofensywnych zarówno przez drużynę Ceseny, jak i Catanii. W gruncie rzeczy jest to sprawiedliwy wynik.
FC Parma – ACF Fiorentina 2:2

Ku zaskoczeniu piłkarzy przyjezdnych Parma od początku meczu grała bardzo odważnie. Gracze Fiorentiny spodziewali się raczej skomasowanej obrony niż frontalnych ataków, które raz po raz zagrażały dziurawej jak szwajcarski ser obronie z Florencji. Goście zostali w pierwszej połowie stłamszeni, a jedyną bramkę zdobył w 28. minucie Stefano Okaka Chuka, którego pierwszy strzał sparował Artur Boruc, lecz przy drugim uderzeniu golkiper nie miał już szans. Tym samym do przerwy zasłużenie prowadziła Parma, dominując w spotkaniu. Druga połowa w Parmie przyniosła jeszcze więcej emocji niż pierwsza. Podopieczni trenera Delio Rossiego wyraźnie się obudzili i włączyli wyższy bieg, przez co gra stała się atrakcyjniejsza. Wyrównanie przyszło jednak dopiero po godzinie gry. Z rzutu wolnego w pole karne dośrodkował Juan Vargas, a najwyżej w „szesnastce” wyskoczył Matija Nastić, umieszczając piłkę w bramce. Po wyrównaniu Fiorentina ruszyła do jeszcze bardziej zdecydowanych ataków. Opłaciło się, ponieważ w 71. minucie „Violę” uradował rezerwowy Alessio Cerci, strzelając bramkę na 1:2. Nie był to jednak koniec emocji. Parma nie chciała tanio sprzedać skóry i dzielnie walczyła, by uzyskać chociaż remis. Udało się to w 87. minucie spotkania, gdy po faulu Riccardo Montolivo na Sebastianie Giovinco sędzia Rizzoli podyktował rzut karny. Z jedenastu metrów nie pomylił się Giovinco i tym samym mieliśmy remis. Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie i po emocjonujących 90 minutach obie drużyny zdobywają po punkcie.











