Zwycięstwem tę niezwykle udaną dla siebie rundę zakończyła Borussia Moenchengladbach. „Źrebaki”, po niezbyt zajmującym spotkaniu, pokonały na własnym boisku 1.FSV Mainz 1:0. Gola na wagę trzech punktów zdobył już w 5. minucie Patrick Herrmann. Dla Mainz była to pierwsza porażka od sześciu spotkań.
Mecz jeszcze dobrze się nie rozpoczął, a goście mogli już prowadzić 1:0. W pierwszej minucie szansę na gola zmarnował snajper Mainz Sami Allagui. Jednak na bramkę kibice na Borussia-Park nie musieli długo czekać. Już w 5. minucie na listę strzelców wpisał się skrzydłowy gospodarzy Patrick Herrmann. Młody Niemiec popisał się płaskim uderzeniem i posłał futbolówkę obok interweniującego Christiana Wetklo. Na kolejną wartą odnotowania sytuację kibice musieli czekać do 29. minuty. Wtedy właśnie dobrą szansę na podwyższenie rezultatu miał Herrmann. Piłkarz „Źrebaków” nie wykorzystał jednak zamieszania w polu karnym gości i strzelił obok słupka.
Minutę później na strzał sprzed pola karnego zdecydował się Jan Kirchhoff. Pomocnik Mainz uderzył jednak na tyle niecelnie, że Marc-Andre ter Stegen nie musiał się nawet martwić o obronę tego strzału. Przez kolejne piętnaście minut na boisku nie wydarzyło się nic interesującego i gospodarze zeszli na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem.
Druga część spotkania nie przyniosła większych zmian – wciąż nie działo się zbyt wiele, a kibice z trudem wypatrywali sytuacji bramkowych. Ciekawie zrobiło się dopiero między 59. a 63. minutą, gdy prawdziwą klasę pokazał 19-letni golkiper gospodarzy. W ciągu tych czterech minut ter Stegen dwukrotnie ratował swój zespół przed stratą gola w beznadziejnych wydawałoby się sytuacjach. Najpierw wyłapał uderzenie Yunusa Malliego, a potem za bramkę sparował strzał głową Niko Bungerta. W 66. minucie przypomniał o sobie Marco Reus – niemiecki pomocnik zdecydował się na uderzenie z dystansu, jednak zamiast do bramki posłał piłkę w trybuny.
Przez ostatnie dziesięć minut kibice nie mieli prawa się nudzić. Goście odważnie zaatakowali, licząc, że uda im się zdobyć wyrównującą bramkę. W tym czasie dwa razy sprzed pola karnego uderzał Maxim Choupo-Moting, jednak golkiper gospodarzy nie dał się zaskoczyć i dwukrotnie okazał się lepszy od kameruńskiego snajpera. Nie popisał się też Nicolai Mueller, który zmarnował dobrą szansę na zdobycie gola i posłał futbolówkę obok bramki. Trzeba przyznać, że goście byli bardzo blisko wyrównania, jednak z powodu słabej skuteczności nie było im to dane.









