W meczach Arsenalu z Blackpoolem i Stoke City z Tottenhamem nie brakowało emocji. Ostatecznie zwyciężyli faworyci, jednak o ile „Kanonierzy” odnieśli druzgocące zwycięstwo, o tyle grający na wyjeździe piłkarze Tottenhamu mogą mówić o dużym szczęściu.
Arsenal – Blackpool 6:0
Arsenal już od początku spotkania ruszył do ataku, co szybko przyniosło efekty. Już w 12. minucie gry Theo Wacott umożliwił prowadzenie „Kanonierom”, poprzez wykorzystanie precyzyjnego podania Arszawina. Blackpool chciał szybko odrobić straty i miał nawet ku temu dobre okazje, ale nadzieje na korzystny wynik zostały pogrzebane w 31. minucie. Po starciu w polu karnym Chamakha z Evattem, sędzia podyktował rzut karny i pokazał czerwoną kartkę obrońcy zespołu beniaminka. Z jedenastu metrów pewnie uderzył Arszawin i już chyba wyłącznie totalny kataklizm mógł odebrać trzy punkty podopiecznym Arsena Wengera. Tym bardziej, że jeszcze przed przerwą było 3:0. Bohaterem bramkowej akcji był Jack Wilshere, który popisał się znakomitym podaniem do Theo Walcotta, a ten celnym uderzeniem nie dał szans bramkarzowi na skuteczną interwencję.

W drugiej połowie piłkarze Arsenalu wciąż byli żądni bramek. Tuż po wznowieniu gry napastników wyręczyli obrońcę i po akcji, w której główne role odegrali Bacary Sagna i Abou Diaby, „The Gunners” prowadzili już czterema bramkami. Jak się okazało, piłkarzy wciąż nie zadowalał ten wynik, więc Walcott wziął sprawy w swoje ręce i po podaniu Diaby’ego, strzelił swoją trzecią bramkę w tym spotkaniu. Angielskiemu napastnikowi pozazdrościł bramek Chamakh, który w 83. minucie celnym strzałem głową ustalił wynik meczu na 6:0.
Stoke City – Tottenham Hotspur 1:2
Od początku wydawało się, że gospodarze znakomicie rozpracowali faworyzowanego rywala. Dobra organizacja w defensywie powodowała paraliż ofensywy Tottenhamu. Jednak taki stan rzeczy miał miejsce tylko przez pierwsze 20 minut spotkania. Właśnie wtedy dość szczęśliwie po zamieszaniu w polu karnym, drogę do siatki odnalazł Gareth Bale. Podrażnieni piłkarze Stoke ruszyli do ataku i już pięć minut później wynik wynosił 1:1. Po dośrodkowaniu Etheringtona z rzutu rożnego największą przytomnością wykazał się Ricardo Fuller i można powiedzieć, że mecz rozpoczął się na nowo.












