Kamil Jóźwiak był dla Lecha Poznań kluczową postacią. Dopiero teraz widzimy, jak trudno jest go zastąpić i jaki miał wkład w zwycięstwa Lecha. Na pewno niemały. Pomimo że „Kolejorz” wzmocnił się choćby Janem Sykorą, to jednak nie ta sama jakość. Ogólnie Lech ma problem ze skrzydłowymi w tym sezonie. Co rusz dzieje się coś niedobrego. Raz koronawirus, raz urazy i robią się kłopoty.
W ostatniej kampanii obecnie etatowy reprezentant Polski był fundamentalną postacią Lecha. Gdy działo się źle, brał wszystko na swoje barki i niósł poznaniaków. Doceniamy to dopiero po pewnym czasie. Teraz brakuje takiej osoby. Na pewno wśród skrzydłowych, którzy prezentują się dość przeciętnie. Dla uzupełnienia dodajmy, że zawodnik Derby County strzelił w poprzednich rozgrywkach osiem bramek i zaliczył cztery asysty.
Jak wyglądają statystyki obecnych skrzydłowych Lecha Poznań? Przeciętnie to mało powiedziane. Trójka Kamiński, Sykora, Skóraś w PKO Ekstraklasie ma zaledwie jedną bramką i dwie asysty. Oczywiście rozegrali zdecydowanie mniej minut, ale Kamil Jóźwiak notował średnio punkt w klasyfikacji kanadyjskiej co 243 minuty, za to powyższe trio co 415 minut. Średnio w co piątym spotkaniu ktoś z trójki Kamiński, Skóraś, Sykora notuje asystę lub bramkę. Co by nie mówić, efektywni to oni nie są.

Teraz to musztarda po obiedzie
W końcówce poprzedniego sezonu, kiedy Lech był nie do zatrzymania, wszystko funkcjonowało bardzo dobrze. Środek pola z Moderem i Tibą, skrzydła z Kamilem Jóźwiakiem i Jakubem Kamińskim. Teraz wszystkie atuty Dariusza Żurawia zostały zablokowane. Moder i Tiba nie grają już tak widowiskowo i efektywnie jak jeszcze przed kilkoma miesiącami, a nawet popełniają kluczowe błędy, jak ten w spotkaniu ze Standardem. Kamil Jóźwiak wypłynął na szerokie wody, a Jakub Kamiński musiał się uporać z niegroźnym urazem. Jesienią jednak nie gra regularnie.
Największym problemem „Kolejorza” jest zbyt słaba ławka. Pokaż ławkę, a powiem ci, jaką mocną masz drużynę. Jeśli mielibyśmy zajrzeć na ławkę rezerwowych, to przyznamy, że bida piszczy i to na wielu pozycjach. Nie inaczej jest na skrzydle. Hubert Michnowicz, dziennikarz z Poznania prowadzący kanał YouTube „MICHNOWICZ o sporcie”, sugeruje, że wzmocnienia powinny się pojawić:
– Oczywiście, że powinien się wzmocnić, ale to nie jedyna pozycja, gdzie takie transfery muszą się pojawić. Obecnie skrzydłowymi są Kamiński, Sykora, Skóraś i czasami Marchwiński. Kamiński i Skóraś spełniają swoją funkcję. Ten pierwszy też nie pogra za długo w Lechu, bo jest w notesach wielu klubów z Europy. Podejrzewam, że po tym sezonie Kuba odejdzie.












