Legia Warszawa pokonała Arkę Gdynia w pierwszym półfinale Pucharu Polski. Gdynianie prowadzili 1:0 od 13. minuty, ale później, grając w osłabieniu, stracili dwa gole i ulegli liderowi T-Mobile Ekstraklasy.
Legia na początku spotkania kontrolowała jego przebieg. Pierwsza groźna okazja dla lidera T-Mobile Ekstraklasy miała miejsce po siedmiu minutach gry. Sam na sam z bramkarzem był Nacho Novo, jednak w ostatniej chwili został zablokowany przez Krajanowskiego. Kilka minut później znów było bardzo groźnie pod bramką Arki. Tym razem świetnie dośrodkował Jakub Rzeźniczak, z piłką minął się Szlaga i w ostatniej chwili przejął ją Marcin Bochenek.

Po kilku groźnych sytuacjach akcja meczu przeniosła się na drugą stronę. Pierwszoligowiec okazał się bardziej skuteczny. Po faulu Radovicia na jednym z piłkarzy Arki rzut wolny wykonywał Jakub Kowalski. Pomocnik gospodarzy świetnie dośrodkował, piłka trafiła do Sławomira Mazurkiewicza, który popisał się bardzo mocnym strzałem i pokonał Dusana Kuciaka. Po golu „Żółto-niebiescy” grali już bardziej odważnie i coraz śmielej sobie poczynali.
Po kilku nieudanych akcjach z obu stron kolejną okazję mieli legioniści. W 20. minucie spotkania piłka po rzucie rożnym trafiła do Janusza Gola, a pomocnik gości oddał efektowny strzał na bramkę Szlagi. 29-letni golkiper dał sobie jednak radę z trudnym uderzeniem. Chwilę później swoją okazję miał także Michał Żyro, który w sytuacji sam na sam próbował przelobować Szlagę. Młodemu legioniście ta sztuka się nie udała, a piłka opuściła plac gry.
Mimo dominacji goście wciąż przegrywali 0:1. W pewnym momencie Ismael Blanco przewrócił się w polu karnym i sędzia podjął kontrowersyjną decyzję. Arbiter spotkania, Paweł Pskit, podyktował „jedenastkę”, co spotkało się z dużą dezaprobatą kibiców na stadionie w Gdyni. Do piłki podszedł sam poszkodowany, który pewnym strzałem zmienił wynik na 1:1. Kibice znów rzucali obelgi w kierunku sędziego, kiedy ten nie odgwizdał faulu na Kowalskim, a chwilę później nie zauważył ręki jednego z legionistów. Mimo to trzeba przyznać, że remis był zasłużonym wynikiem do przerwy.












