
Czeski mistrz olimpijski z 1980 roku, który z Miedzią, Flotą i Wartą trzykrotnie wprowadzał drużyny na wyższy poziom.
Petr Němec urodził się 7 czerwca 1957 roku w Ostrawie. Piłkę zaczął w Baníku Heřmanice, a w wieku 15 lat przeszedł do Baníka Ostrawa. Jako chłopiec grał też w siatkówkę i koszykówkę, próbował gimnastyki, zimą hokeja. Kiedy trzeba było wybrać, wybrał futbol, choć do dziś ma w domu listy od trenerów innych sportów, którzy namawiali go do powrotu.
Z Polską miał kontakt od dziecka. W domu oglądało się polską telewizję, a mecze Němec wolał słuchać z komentarzem Jana Ciszewskiego niż w czeskim wydaniu. Ostrawskie kluby grały w tamtych latach sparingi z Górnikiem Zabrze, Ruchem Chorzów i Zagłębiem Sosnowiec.
Służbę wojskową odbył w Dukli Tábor w latach 1975–1977, gdzie prowadził go František Cerman. Po powrocie wskoczył do pierwszego składu Baníka i do 1986 roku rozegrał w nim 188 meczów ligowych, strzelił 33 gole. Z klubem zdobył Puchar Czechosłowacji (1978) i dwa mistrzostwa kraju (1980, 1981) pod wodzą Evžena Hadamczika. Grał w środku pola, wykonywał stałe fragmenty, był lewonożnym rozgrywającym. Przezwisko „Rivelino z Ostrawy” wzięło się od lewej nogi i czarnych, bujnych wąsów.
W 1980 roku wywalczył z Czechosłowacją złoty medal igrzysk olimpijskich w Moskwie. Opowiadał, że w wiosce olimpijskiej pierwszy raz zobaczył na żywo lekkoatletów i zapaśników, których znał z telewizji. W tym samym roku figuruje jako brązowy medalista mistrzostw Europy, ale sam mówi wprost: był na zgrupowaniu przed turniejem, do Włoch nie pojechał i został w domu jako awaryjny rezerwowy. W reprezentacji zagrał pięć razy, w 1981 roku.
Z Baníkiem grał w europejskich pucharach. Po zdobyciu Pucharu Czechosłowacji pierwszy mecz rozegrali w Lizbonie ze Sportingiem. Półtorej godziny przed spotkaniem wyszli obejrzeć stadion, zobaczyli 40 tysięcy ludzi na trybunach i uciekli do szatni. Mecz wygrali 1:0. Strzelał też gole w Pucharze Zdobywców Pucharów z Magdeburgiem i w Pucharze Europy z Bayernem Monachium.
Trenerem nie zamierzał zostać. Namówił go w Teplicach trener Cerman. Ostatni sezon gry, 1986/1987, Němec spędził w Sklo Union Teplice jako grający asystent. Gdy czechosłowackie przepisy pozwoliły mu wyjechać za granicę (trzeba było mieć 32 lata), trafił do piątoligowego USV Groß Gerungs w Austrii. Został tam grającym trenerem i, jak mówił, zrobił dwa lub trzy awanse z rzędu. Więcej z tego klubu i miasteczka wycisnąć się nie dało. W 1997 roku Teplice zaproponowały mu pracę asystenta, więc wrócił. Trenerskie papiery na najwyższy szczebel zrobił dopiero wtedy. Prowadził też rezerwy Teplic.
W Polsce zaczął w sierpniu 2001 roku. Był asystentem Mariana Putyry w Śląsku Wrocław, gdy zarząd, tnąc koszty w klubie na skraju bankructwa, podziękował Putyrze. Němec zadebiutował jako pierwszy trener w meczu z Ruchem w Chorzowie i prowadził Śląsk do marca 2002 roku. Od grudnia 2002 do kwietnia 2003 pracował w Widzewie Łódź. Później mówił, że w obu miejscach zastał kluby tuż przed upadkiem i żałuje, że nie trafił do żadnego poukładanego organizacyjnie. Latem 2004 roku objął Stasiak Opoczno, czyli KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, ale po kilku miesiącach, w październiku, odszedł. Pół roku przepracował jeszcze w czeskim Tatranie Prachatice.
W maju 2005 roku został trenerem Miedzi Legnica. W sezonie 2005/2006 wprowadził ją z III do II ligi, a sezon 2006/2007 w II lidze był trudny. Odszedł w maju 2007 roku.
Najlepszy czas przeżył we Flocie Świnoujście, którą objął 4 lipca 2007 roku. Jedną z głównych ról w jego zatrudnieniu odegrał biznesmen Michał Leonowicz, który wspierał odbudowę klubu i znał Němca z czasów, gdy ten prowadził Włókniarza Mirsk. Cel na pierwszy sezon był jasny: awans z III ligi. Flota awansowała 25 maja 2008 roku, a Němec postawił piłkarzom w nagrodę skrzynkę czeskiego piwa. Na zapleczu ekstraklasy dwa razy z rzędu skończyła na siódmym miejscu, w sezonie 2010/2011 na trzecim. To najlepszy wynik w historii klubu, a do awansu zabrakło trzech punktów. Robił to przy budżecie około 2,5 mln zł i składzie, który co pół roku wymieniał się w dużej części. W 2009 roku drużyna dostała statuetkę Trytona za wkład w rozwój miasta, a Němca nazywano w Świnoujściu „czarodziejem z Czech”. Sam wspominał ten okres jako najmilszy w Polsce.
W czerwcu 2011 roku przeszedł do Arki Gdynia, która właśnie spadła z ekstraklasy, z zadaniem powrotu. Zabrał ze sobą asystenta Pawła Sikorę, a za nim do Gdyni przeniosło się kilku piłkarzy Floty, co w Świnoujściu odebrano z żalem. Przez półtora roku drużyna grała w środku tabeli I ligi, a Němec rozstał się z nią za porozumieniem stron w listopadzie 2012 roku. Z tego okresu pochodzi jego opis dnia pracy: siedział w klubie tak długo, że pracownica musiała go wyganiać do domu.
Rok później, w grudniu 2013, objął II-ligową Odrę Opole, zagrożoną spadkiem do III ligi. We wrześniu 2014 roku wrócił do Czech, do Ústí nad Labem, drugoligowego zespołu, który zajmował przedostatnie miejsce. Uratował go w sezonie 2014/2015, a jesień 2015 roku była udana. Wiosną drużyna wygrała tylko raz i po sezonie Němec odszedł.
Od 9 listopada 2016 roku prowadził Wartę Poznań, którą wziął po Tomaszu Bekasie. Beniaminek II ligi miał po 16 kolejkach tylko 16 punktów, a do końca sezonu 2016/2017 Němec nie wygrał z nim ani razu u siebie. Mimo to utrzymał zespół, a rok później, przy bardzo skromnym budżecie, wprowadził go na zaplecze ekstraklasy. Awans Warta przypieczętowała 19 maja 2018 roku, na dwie kolejki przed końcem, wygraną z Radomiakiem Radom. Jako beniaminek I ligi zajęła w sezonie 2018/2019 13. miejsce i utrzymała się z zapasem. Klub ostatecznie zdecydował, że czas na zmianę, a umowa została rozwiązana za porozumieniem stron 30 maja 2019 roku. Większość kibiców stała za trenerem. Němec mówił, że ma satysfakcję z zawodników, których ktoś już skreślił, a którzy w trudnych warunkach klubu poszli do przodu.
We wrześniu 2019 roku objął III-ligową Kotwicę Kołobrzeg po Sławomirze Suchomskim i pracował tam do stycznia 2021 roku. W 2022 roku prowadził amatorski klub z Proboštova koło Teplic, w którym zakazał zawodnikom palić i pić colę. W 2023 roku dostał w Czechach nagrodę imienia dr. Václava Jíry. Mieszka w Teplicach.
Němec zawsze stawiał na przygotowanie fizyczne. We Flocie zimą zapraszał piłkarzy na siłownię, na biegi po piasku nad morzem i na bardzo ciężki obóz. Latem zawodnicy wbiegali na pagórki wokół boiska, a na szczycie symulowali zagranie głową. Jeden z zawodników Floty mówił, że takiego obozu nigdy wcześniej nie przeszedł. Trener sam nie zgadza się z opinią, że był katem, i przypomina, że nikt nie wymiotował na treningu.
Taktycznie preferował 4-4-2. We Flocie pomocnik opisywał grę z cofniętym napastnikiem, który pomaga drugiej linii. Szkoleniowiec dostosowywał styl do możliwości zespołu, przestawiał piłkarzy między pozycjami i lubił ściągać zawodników, których znał z wcześniejszej pracy. Przy skromnych budżetach budował kadry z wypożyczeń i wolnych transferów, z piłkarzy, których inne kluby uznały za zbędnych. W Świnoujściu na tej drodze odnalazł się m.in. Charles Nwaogu, najskuteczniejszy strzelec ligi w sezonie 2010/2011.
W Warcie podstawą była obrona. Po awansie mówił, że solidna obrona stała się atutem zespołu, bo Warta przestała tracić gole. Pracował po osiem godzin dziennie, od rana rozpisywał treningi i plany urlopowe. Młodym graczom radził jedno: praca, praca, praca. Krytycy zarzucali mu w Poznaniu konserwatywne metody, ale też przyznawano, że w warunkach Warty bazowanie na przygotowaniu fizycznym nie dziwi, a wyniki były ponad stan.
„Ja po prostu lubię pracę i to moim zdaniem przynosi efekty. Nie jestem jakimś katem, żaden zawodnik nie umarł mi na treningu, żaden nawet nie wymiotował.” (Polsat Sport, marzec 2019)
„Miałem trochę pecha, bo w momencie, gdy obejmowałem Śląsk czy Widzew, te kluby były wręcz na skraju bankructwa.” (Polsat Sport, marzec 2019)
55
meczów
1,45
punktu na mecz
22
zwycięstwa · 14 remisów, 19 porażek
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| 2018–20191 liga | 1 liga | 55 | 22-14-19 | 1,45 |