W przedostatnim meczu 15. kolejki Serie A, odbywającym się na obiekcie Angelo Massimino, miejscowa Katania podejmowała Juventus Turyn. Drużyna ze stolicy Piemontu pokonała zespół z Sycylii w wyjazdowym spotkaniu 3:1. Swojego siódmego i ósmego gola w lidze zdobył Fabio Quagliarella.
Podopieczni Luigi Del Neriego, po odpadnięciu za sprawą Lecha Poznań z europejskich pucharów, mieli okazję do szybkiej rehabilitacji w spotkaniu z zespołem z Sycylii. Z tym, że zespół dowodzony przez Marco Giampaolo z pewnością nie chciał nic ułatwiać bardziej utytułowanemu klubowi. Tym bardziej iż miał przed spotkaniem z Juventusem fantastyczną passę siedmiu nieprzegranych meczów z rzędu.

Gospodarze jak zwykle na własnym obiekcie czuli się pewnie i wcale nie powinien dziwić fakt, że to do nich należała inicjatywa w pierwszych minutach meczu. Pierwsza groźna akcja została zainicjowana przez Alejandro Gomeza, który jak się później okazało, nie trafił na bramkę. Jednak gospodarze, czując słabość swojego przeciwnika w początkowej fazie meczu, nie zamierzali poprzestać na jednorazowym wypadzie w ofensywie. Dowodem tego była akcja rozegrana dosłownie chwilę później. Japończyk Takayuki Morimoto popisał się indywidualnym rozegraniem, lecz ostatecznie defensorzy „Starej Damy” poradzili sobie ze swoim adwersarzem i z trybun można było usłyszeć tylko jęk zawodu. Kolejne minuty meczu były już przede wszystkim pokazem siły i walki na stadionie, a także niecierpliwości ze strony zawodników. Niecierpliwości związanej z nadmiernym wychodzeniem na pozycję spaloną piłkarzy obu drużyn. W drugim kwadransie gry sędzia Antonio Damato musiał aż trzykrotnie przerywać akcję z tego powodu.
Od 30. minuty ponownie gra na obiekcie Katanii stała się ciekawsza. „Bianconeri” opanowali sytuację boiskową, tworząc bardziej zaczepne akcje w ofensywie. W 35. minucie spotkania dał znać o sobie strzelec jedynego gola dla turyńczyków w ubiegło tygodniowym meczu z „Violą”, czyli Simone Pepe. 27-letni zawodnik, otrzymując piękne podanie od swojego rodaka Vincenzo Iaquinty, nie zaprzepaścił dogodnej sytuacji i wyprowadził Juventus na prowadzenie. W tym momencie było 0:1 na tablicy sygnalizującej wynik meczu, lecz nie utrzymało się ono długo. Niecałą minutę mogli cieszyć się z prowadzenia goście, po tym jak wyrównującego gola strzelił jeden z bardziej widocznych piłkarzy niedzielnego wieczoru, Takayuki Marimoto. Młody zawodnik urodzony w Tokio oddał strzał, z którym nie mógł sobie poradzić golkiper „Biało-czarnych”, Marco Storari. Warto odnotować, iż wcześniej niezły wiatrak z defensorów „Juve” zrobił sobie Alejandro Gomez.
Po tym golu zespół ze stolicy Piemontu był bardzo niezadowolony. Przejawem konsternacji była niesamowita gra Fabio Quagliarelli. Były piłkarz między innymi Udinese Calcio raz za razem próbował pokonać aspirującego do miana pierwszego bramkarza reprezentacji Argentyny Mariano Gonzalo Andujara, lecz albo bramkarz raczył kibiców udanymi interwencjami, albo sprzyjało mu szczęście. Na dwie minuty przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę spotkania Fabio Quagliarella uderzył mocno, aczkolwiek futbolówka wylądowała na poprzeczce bramki argentyńskiego bramkarza. Po chwili jednak gracze „Juve” uraczyli małą grupę swoich kibiców kapitalnie skonstruowaną sytuacja w ofensywie. Ponownie dał o sobie znać asystujący przy pierwszym golu Iaquinta.I podobnie jak przy pierwszej bramce, znajdując się na skrzydle, dograł do bardzo dobrze ustawionego Quagliarelli i najlepszy strzelec Juventusu mógł powiększyć swój dorobek strzelecki do siedmiu bramek, dając tym samym tuz przed przerwą prowadzenie „Starej Damie”.











