W drugim dzisiejszym meczu ekstraklasy pomiędzy Zawiszą Bydgoszcz a Pogonią Szczecin padł remis 1:1. Obaj trenerzy wydawali się usatysfakcjonowani tym wynikiem.
Na bardziej zadowolonego wyglądał Dariusz Wdowczyk, aczkolwiek przyznał, że nie wszystkie momenty w grze jego podopiecznych mu się podobały.
– Po pierwszej połowie wydawało się, że mamy wszystko pod kontrolą i na 1:0 się nie skończy. W przerwie powiedzieliśmy sobie, że jeśli będziemy grali piłką i z taką konsekwencją, to stworzymy sobie kolejne sytuacje. Tak się nie stało, zaczęliśmy tracić piłkę, a rywale wyprowadzali groźne kontry. Straciliśmy bramkę, a niewiele brakowało, żebyśmy stracili kolejne. W sumie możemy być zadowoleni z tego remisu. Szkoda tej ostatniej sytuacji Kuby Bąka, bo gdyby ją wykorzystał, wywieźlibyśmy komplet punktów. Nie jestem do końca zadowolony z postawy moich piłkarzy.

Trener Ryszard Tarasiewicz, oprócz analizy gry swojego zespołu, podkreślił, że nadal ma zamiar wystawiać na skrzydle Michała Masłowskiego, pomimo że po jego zejściu do środka gra Zawiszy wyglądała o wiele lepiej.
– Myślałem, że po pierwszym meczu z Jagiellonią trema i bojaźń minęły. To właśnie było powodem dzisiejszej porażki, aczkolwiek należy oddać Pogoni, że była bardziej aktywna w środku pola. Ja już wcześniej mówiłem, że jeśli wygramy walkę w środku, będziemy kontrolować mecz. W pierwszej połowie tego nie było. Linie obrony i pomocy były zbyt oddalone od siebie, nie byliśmy kompaktowi, nie wychodziliśmy na pozycje, byliśmy pasywni w odbiorze. W drugiej połowie to skorygowaliśmy, byliśmy bardziej aktywni w odbiorze i grze ofensywnej. Chcieliśmy ten mecz wygrać, udało się zremisować po dobrej, momentami bardzo dobrej, drugiej połowie.
Dla Zawiszy były to pierwsze punkty po powrocie do ekstraklasy. Beniaminka czeka teraz wyjazd do Gliwic. Z kolei zajmująca obecnie szóstą lokatę Pogoń w następnej kolejce podejmie u siebie Śląsk Wrocław.











