Widzew Łódź w dzisiejszym pojedynku ligowym zremisował ze Śląskiem Wrocław 2:2 i wywalczył bardzo ważny punkt. Tego samego zdania nie może być trener przyjezdnych Orest Lenczyk, którego drużyna straciła fotel lidera T-Mobile Ekstraklasy.

– Na Widzewie zawsze się trudno grało. Dzisiaj tym bardziej, bo dwukrotnie prowadziliśmy, a i tak nie udało nam się wygrać. Sądzę, że to starcie to lekcja poglądowa i dla zawodników, i dla trenera, który chciał przechytrzyć rywali w doliczonych minutach, dokonując zmiany mającej na celu zyskanie na czasie. Niemniej chciałbym podziękować zawodnikom za zaangażowanie w tym meczu, bo to było kluczem, by wyjechać z Łodzi z jakąkolwiek zdobyczą punktową. Na tę chwilę nie chce nikogo obwiniać indywidualnie za stratę gola, mam pretensje do całej drużyny. Mieliśmy piłkę z prawej strony na połowie rywala i niepotrzebnie zgrywaliśmy ją do środka. Dwa kopnięcia i stało się – stwierdził szkoleniowiec Śląska.
Radosław Mroczkowski jest niezwykle szczęśliwy, iż Przemek Oziębała znalazł się w odpowiednim miejscu i wywalczył dla drużyny cenny remis. – Dla nas był to bardzo trudny mecz już od pierwszego gwizdka sędziego. Od samego początku na boisku było dużo walki i fizycznej gry, ale tego się właśnie spodziewaliśmy. Mieliśmy w końcówce dużo szczęścia, że Przemek Oziębała znalazł się tam, gdzie powinien, i strzelił bramkę. Na pewno ta sytuacja zapadnie nam w pamięć. Szkoda straconych goli, szczególnie drugiego, kiedy popełniliśmy prosty błąd, który mógł nas pozbawić jakichkolwiek punktów. Myślę, że takie potknięcie można wybaczyć. Spodziewaliśmy się też, że Śląsk odda nam inicjatywę i będzie chciał grać z kontry i tak właśnie było – dodał trener Widzewa.











