Zarówno Tomasz Hajto, jak i Radosław Mroczkowski byli rozczarowani wynikiem spotkania. Padł w nim remis, mimo że do przerwy Jagiellonia przegrywała 0:2.
Radosław Mroczkowski zwrócił uwagę, że po raz kolejny jego zespół szybko stracił bramki i potem musiał się bardzo namęczyć, aby je odrabiać. Podkreślił też, że jego drużynę czeka jeszcze dużo pracy.
– Nie spodziewałem się, że będzie powtórka z ostatniego meczu i znowu szybko stracimy bramki. Dwa gole w minutę to dużo. Próbowaliśmy jednak do samego końca i udało się, za co wielki plus dla zespołu, ale ten pojedynek pokazał nam, ile jest przed nami jeszcze pracy nad taktyką, nad piłkarskim ABC. Nie możemy tracić goli w taki sposób.
– W mecz weszliśmy dobrze, pierwsze trzy sytuacje wyglądały bardzo fajnie i wydawało się, że coś z tego będzie, a tu przegrywamy już 0:2.
Drużyna Tomasza Hajty prowadziła po kwadransie 2:0 po dwóch bramkach zdobytych w ciągu kilkudziesięciu sekund. Mimo to piłkarzom Jagiellonii nie udało się utrzymać przewagi i stracili drugiego gola w ostatnich sekundach spotkania.
– Mecz ułożył nam się super, szybko zdobyliśmy dwie bramki i z tą przewagą schodziliśmy do szatni. W przerwie uczulałem chłopaków, że musimy nadal dużo biegać, dobrze się przesuwać, bo Widzew ma małych i szybkich pomocników, a także napastnika, i może nam zagrozić. O ile pierwsza połowa była dobra, o tyle w drugiej nie ustrzegliśmy się już błędów. Pogubiliśmy krycie, a przy prowadzeniu nie możemy pozwolić sobie na coś takiego. Jestem szczególnie zły za tę drugą bramkę.
– Bardzo boli to, że ta wygrana w Poznaniu poszła na nic. Ten mecz przegraliśmy w szatni. Kac moralny tak zawodników, jak i sztabu trenerskiego.










