Robert Kasperczyk i Jose Mari Bakero wypowiedzieli się na temat wczorajszego spotkania. W meczu w Bielsku-Białej Podbeskidzie bezbramkowo zremisowało z Lechem Poznań.
Robert Kasperczyk z pewnością ma więcej powodów do radości niż Jose Mari Bakero. Prowadzony przez niego zespół, który w tym sezonie jest beniaminkiem, najpierw zwyciężył Legię Warszawa, a później Wisłę Kraków. Wczoraj udało mu się urwać punkty także Lechowi: – Mieliśmy Lecha rozpracowanego jak żaden inny zespół. Wiedzieliśmy, że jeśli takim piłkarzom jak Kriwiec, Wilk czy Rudniew da się trochę miejsca w środkowej strefie boiska, to przy ich grze można mieć duży problem. Dlatego chcieliśmy być bardzo blisko siebie w środkowej strefie, z dynamicznymi zawodnikami na skrzydłach – Sylwestrem Patejukiem i Sebastianem Ziajką.
– Szkoda, że sytuacje z początku drugiej połowy nie zakończyły się przynajmniej jedną bramką, bo myślę, że to prowadzenie dowieźlibyśmy do końca. Po okresie, w którym przeważaliśmy, inicjatywę przejął Lech. Okazje, które mieliśmy, mogły się w okrutny sposób zemścić w 87. minucie. Na tym polega urok piłki w ekstraklasie, że jeśli nie wykorzystuje się sytuacji, można zostać z zerowym kontem punktowym. Jeśli chodzi o postawę moich zawodników, to jestem bardzo zadowolony. Graliśmy z zespołem, w którym, jak na polskie warunki, aż roi się od gwiazd. Także postawa kibiców, którzy cały mecz dopingowali, jest budująca – powiedział szkoleniowiec „Górali”.
Drużyna prowadzona przez Jose Mari Bakero nie zdobyła bramki w żadnym z ostatnich czterech meczów T-Mobile Ekstraklasy. Ta sztuka nie udała się także w Bielsku-Białej. Szkoleniowiec Lecha Poznań ma do przemyślenia wiele spraw: – Już przed rozpoczęciem spotkania wiedzieliśmy, że czeka nas trudny mecz, przede wszystkim dlatego, że drużyna Podbeskidzia miała 15 dni, by dobrze się do niego przygotować. Widać było, że bardzo solidnie przepracowała ten okres.
– W pierwszej połowie staraliśmy się utrzymywać przy piłce, ale zabrakło nam dojścia do linii końcowej boiska. W drugiej straciliśmy kilka prostych piłek, co umożliwiło gospodarzom wyprowadzenie groźnych kontrataków, które mogły się zakończyć utratą bramki. Od 70. minuty inicjatywa była po naszej stronie. Mieliśmy swoje okazje, ale nie udało się ich zamienić na gole – powiedział Bakero.
Dla przypomnienia, Podbeskidzie Bielsko-Biała i Lech Poznań spotkały się wczoraj w ramach 14. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. W meczu padł bezbramkowy remis.










