
Nauczyciel wychowania fizycznego i historii, który z amatorskich lig i akademii FC Luzern trafił na ławkę pierwszej drużyny.
Jörg Portmann urodził się w Hellbühl w kantonie Lucerna i wychował na przysiółku Hunkelen. W piłce nikt nie mówi do niego Jörg, tylko Udo. Przezwisko przyszło ze szkoły: jako siedemnastolatek miał długie blond włosy jak Jürgen Klinsmann, koledzy nazywali go najpierw Jürgen, a po przeboju Udo Jürgensa „Siebzehn Jahr, blondes Haar” zostało Udo. Na koszulce treningowej ma inicjały JP, ale prosi, żeby w klubie używać przezwiska.
Nigdy nie grał zawodowo. Przeszedł szczeble juniorskie FC Luzern do zespołu U21, potem występował jako stoper w FC Rothenburg i SC Cham. Jesienią 2005 roku zerwał w Cham ścięgno Achillesa i zrozumiał, że powrót na poziom 1. Ligi będzie trudny. Jako piłkarz zarzekał się, że nigdy nie zostanie trenerem.
Z wykształcenia jest nauczycielem wychowania fizycznego, z dodatkowymi studiami z historii. Przez prawie dwadzieścia lat uczył w szkołach średnich, ostatnio w Kantonsschule Musegg w Lucernie, gdzie jego uczniowie mieli od piętnastu do dziewiętnastu lat. Uprawnienia do nauczania historii zdobył w 2019 roku. Sam o sobie mówi, że jest „news-junkie”, który przy każdej wiadomości chce znać tło.
Pierwszą pracę trenerską przyjął dopiero za trzecim telefonem. Sportowy dyrektor trzecioligowego FC Rothenburg, Luigi Tilli, dwa razy dostał od niego odmowę, bo chciał go jako piłkarza. Gdy zwolniło się stanowisko trenera, zadzwonił po raz trzeci i zaproponował rolę grającego trenera. W Rothenburgu grali znajomi, a w Cham po kontuzji Portmann nie był już pewny miejsca, więc zgodził się „spróbować”. Drużyna była w kryzysie. Powtarzał ćwiczenia swoich poprzedników i prowadził ją intuicyjnie, dziś cieszy się, że nie wszystko pamięta. Utrzymał zespół, a rok później awansował z nim do 2. Ligi. Tilli zapamiętał, że miał wyraźną wizję swojej piłki i wyjątkowo wysokie kompetencje społeczne. Portmann łączy ten początek z wnioskiem, który został z nim na lata: sukces jest możliwy, jeśli zgadzają się relacje między ludźmi.
Po trzech i pół roku przejął FC Eschenbach, beniaminka i zdobywcę pucharu, który dla niego rozstał się z dotychczasowym trenerem. Otoczenie było sceptyczne, ale młoda drużyna szybko zaczęła wygrywać i o włos minęła awans do 1. Ligi. Ówczesny piłkarz Mario Sager zapamiętał, że Portmann umiał ustawić nawet tych, którzy grali mało, tak że czuli się częścią zespołu. Już wtedy powtarzał kolegom, że etatów trenerskich w zawodowej piłce jest mało i dostają je głównie wielkie nazwiska.
We wrześniu 2012 roku zadzwonił SC Cham. Trenera Svena Christa w trakcie sezonu zabrano do Baden, a dyrektor sportowy Marcel Werder znał Portmanna z boiska, gdzie jako stoper dużo mówił, organizował i brał odpowiedzialność. Portmann nie lubił odchodzić z klubu w trakcie sezonu, ale oferta Cham kazała mu się zastanowić. Został na siedem lat, najdłużej z trenerów w nowszej historii klubu. Najtrudniejszy okres przyszedł po udanym sezonie z grą w barażach o awans: Cham nagle zaczął drżeć o utrzymanie. Portmann odkrył wtedy, że za bardzo oparł się na czternastu, piętnastu zawodnikach, a reszta przestała czuć się doceniana. Zmienił podejście do grupy i zespół wrócił na właściwe tory.
W 2015 roku awansował z Cham do Promotion League, trzeciego poziomu rozgrywek w Szwajcarii, i ustabilizował tam klub jako trzecią siłę Szwajcarii Środkowej. Szczyt przyszedł w sezonie 2015/2016, gdy drużyna długo myślała o awansie do Challenge League. Przed pierwszym meczem po awansie, z YF Juventus Zürich, uspokajał piłkarzy hasłem tygodnia jednego z nich, „Cool bliibe, Jungs” („spokojnie, chłopaki”), i Cham wygrał. W Grenchen, z ostatnią drużyną tabeli, zapowiedział na ostatnim treningu, że jadą wygrać dwucyfrowo. Rywal nie wierzył własnym oczom, gdy po każdym trafieniu Cham wyciągał piłkę z siatki, żeby szybko grać dalej. Skończyło się 10:0. Kibice z Blegi-Kurve mówili, że w prawie każdym meczu pierwszą zmianę robił w 64. minucie.
W marcu 2019 roku ogłosił, że po sezonie odejdzie na własne życzenie. Zmęczyło go połączenie rodziny, szkoły i piłki, a w ostatnich półtora roku, jak przyznał, kręcił się w kółko. Później tłumaczył, że wolał odejść, gdy ludzie mówią „szkoda”, a nie „czas najwyższy”. Zapytany wtedy o licencję UEFA Pro, odpowiedział, że to nierealne, bo kto dziś chce wyżej, musiał być zawodowym piłkarzem, a on nim nie był. Liczył raczej na nowe pomysły z kursów trenerskich.
Rok spędził bez piłki i tak go polubił, że rozważał drugi. Latem 2020 roku zgłosił się FC Luzern z propozycją pracy w akademii. Przez sześć lat prowadził tam U15, U19 i na końcu U17. Z U19 wygrał w sezonie 2023/2024 Puchar Szwajcarii juniorów. W akademii proces zaczyna się co roku od nowa: nowe twarze, charaktery i hierarchie. Portmann twierdzi, że właśnie to go napędza. Po kilku latach zrezygnował z etatu nauczyciela i postawił na piłkę, bo od tej decyzji miał już przed oczami pracę z zawodowcami. Mniej więcej rok przed awansem przeniesiono go z U19 do U17, co z zewnątrz wyglądało jak degradacja. Klub tłumaczył, że wyższy poziom jest potrzebny w szkoleniu Christianowi Schweglerowi. Portmann przyznaje, że z początku wolałby zostać przy U19, ale po pierwszym treningu z młodszymi pomyślał tylko „wow”. Od 1 czerwca 2026 roku ma licencję UEFA Pro, zdobytą razem z asystentem Claudio Lustenbergerem.
18 maja 2026 roku FC Luzern ogłosił go następcą Mario Fricka. Wybór zaskoczył Szwajcarię: wymieniano też Ludovica Magnina, Markusa Weinzierla i Federico Valente, a faworytem wydawał się trener U21 Michel Renggli, który po tej decyzji musiał odejść z klubu. Dyrektor sportowy Remo Meyer tłumaczył, że proces trwał sześć do ośmiu tygodni, a Portmann był jego pierwszym wyborem od początku, bo klub obserwował go przez sześć lat. Sam zainteresowany mówił, że wizja pracy w zawodowej piłce towarzyszyła mu od dnia, gdy został trenerem na pełen etat. Sezon 2026/2027 zaczął od porażek z Thun i Sionem, ale zespół szybko się pozbierał.
Polskim akcentem w Luzern jest Daniel Mikołajewski, napastnik urodzony w Niemczech, reprezentant Polski do lat 21, wypożyczony w sierpniu 2026 roku z Parmy. Portmann powiedział przed jego debiutem, że chłopak pokazał już na pierwszym treningu, po pół godzinie, że wie, gdzie stoi bramka. Na pytanie dziennikarza o porównanie z Robertem Lewandowskim nie dał się wciągnąć: zawodnik ma dwadzieścia lat, a rozwój piłkarza trudno przewidzieć, choć widać, że chce zostawić po sobie ślad. 9 sierpnia 2026 roku w St. Gallen wpuścił Mikołajewskiego po przerwie przy stanie 0:1, a Polak wyrównał po 67 sekundach. Mecz skończył się remisem 2:2. 19 września 2026 roku Mikołajewski zdobył hat-tricka w wygranym 5:1 meczu z Grasshoppers, pierwszego dla Luzern w Super League od sezonu 2015/2016. Trzy gole strzelił w 26 minut, jednego z rzutu karnego. Portmann także po tym meczu uznał porównania z Lewandowskim za przesadzone.
Portmann zaczyna od ludzi, a dopiero potem od systemu. Jako nauczyciel zauważył, że uczeń, któremu ciągle mówi się, czego nie potrafi, przestaje próbować, a ten, który czuje się zauważony, daje więcej. Z tego bierze założenie, że drużyna ma być grupą, w której nikt nie jest ważniejszy od innych, a każdy wie, dlaczego gra, siedzi na ławce albo nie ma go w kadrze. Dawni piłkarze opisują go jako trenera, który stawia zespół ponad jednostką, traktuje wszystkich tak samo i szuka rozmowy. Sam przyznawał w 2016 roku, że ogłaszanie składu jest dla niego trudne, bo wie, jak rozczarowany jest rezerwowy. Zwraca uwagę na nieformalne hierarchie w szatni, na przykład na kierownika sprzętu: nowy trener, który nie wyczuje ich w pierwszym tygodniu, może wiele zepsuć. O sobie mówi, że potrafi być wymagający, pedantyczny i męczący, ale zawsze na gruncie zaufania.
Piłkarsko zapowiada futbol ofensywny, odważny i intensywny. W Luzern odziedziczył po Fricku ustawienie 4-4-2 i w sezonie 2026/2027 grał nim najczęściej, a od września także w wariancie 4-2-2-2 z dwoma ofensywnymi pomocnikami. Latem na pytanie o preferowany system odpowiadał, że chce być „zmienny” i niczego nie przesądza. Zespół ma opierać się na młodości i głodzie, żeby pokazać lidze, że potrafi w niej grać. Wprowadzanie wychowanków jest w FC Luzern tradycją, którą Portmann podtrzymuje, choć zastrzega, że nie będzie rzucał młodych na ślepo. W meczu z Young Boys w jego wyjściowej jedenastce było siedmiu zawodników do 23. roku życia.
Dużo mówi o dyscyplinie planu meczowego. Po pierwszych porażkach przyznał, że w meczu z Thun drużyna zbyt szybko go porzuciła, a w Sionie została do tego zmuszona. Po przegranej 2:4 z FC Basel wytknął bierność po objęciu prowadzenia, brak zwartości i konsekwencji przy drugich piłkach, ale nazwał mecz lekcją, a nie końcem świata. Do meczu z GC drużyna weszła, jak mówił, z odrobiną złości po tej porażce.
Treningi prowadzi spokojnie, po standardowym niemieckim, krótkimi i precyzyjnymi poleceniami, klaszcze i woła „Komm!”. Jeśli ma wolne pół godziny, sprawdza, jak radzą sobie piłkarze, z którymi pracował. Nazywa to swoim rytuałem. Piłka to jego ostatnia myśl przed zaśnięciem. Z kibicami ma dobry kontakt od lat: w Cham po meczach podchodził do trybuny, żeby podziękować za doping.
„Najpierw musi się zgadzać ludzka podstawa. Dopiero potem można rozmawiać o taktyce i systemach.” (Watson, lipiec 2026)
„Pokazał to już na pierwszym treningu, po pół godzinie. Daje nam bardzo dużo i pokornie pracuje dalej. Jeszcze wiele radości z niego będziemy mieli.” (Blick, sierpień 2026)
13
meczów
1,38
punktu na mecz
5
zwycięstw · 3 remisy, 5 porażek
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| od lipca 2026Szwajcarska Super League | Szwajcarska Super League | 13 | 5-3-5 | 1,38 |




