Pierwsze miejsce po 17. kolejkach zajmuje Bayern Monachium, ale patrząc na to, jakie wzmocnienia monachijczycy poczynili przed sezonem, po prostu nie mogło być inaczej. Przez całą rundę dzielnie spisywały się dwie Borussie – zarówno ta z Dortmundu, jak i ta z Moenchengladbach. Postawa tej drugiej to największe zaskoczenie tego sezonu, dlatego też jej trenera, Luciena Favre, postanowiliśmy nagrodzić tytułem najlepszego trenera rundy.
Favre, zanim zaczął karierę szkoleniowca, tak jak znakomita większość trenerów, był piłkarzem. Piłkę kopał może nie znakomicie, ale na pewno co najmniej dobrze. Był uważany za inteligentnego rozgrywającego, który zawsze znajdzie sposób na obronę rywali. Reprezentował takie kluby Lousanne, którego jest wychowankiem, Neuchatel Xamax, Servette i francuskie Toulouse FC. Z Servette zdobył w 1985 roku jedyne trofeum w swojej piłkarskiej karierze – mistrzostwo Szwajcarii. Przez osiem lat grał także w reprezentacji tego kraju, zaliczył w niej 24 występy i strzelił jedną bramkę. Jako ciekawostkę można powiedzieć, że gola tego jedynego gola strzelił w debiucie, przeciwko Holandii. Mecz był o tyle istotny, że w kadrze „Oranje” także było dwóch debiutantów – swój pierwszy mecz w reprezentacji zagrali Ruud Gullit i Frank Rijkaard. Szwajcaria wygrała jednak to spotkanie, właśnie po golu Favre. Jak wiemy, bohater tego tekstu nie zrobił takiej piłkarskiej kariery jak dwaj Holendrzy, ale spełnienia dziecięcych marzeń, czyli strzelenia gola w debiucie w reprezentacji, nikt mu już nie odbierze.
W 1991 roku zawiesił buty na kołku i przeszedł na drugą stronę piłkarskiej barykady – został trenerem młodzieży w malutkim klubie z ojczyzny, FC Echallens. Na początku zajmował się drużynami U-14 i U-17, a w 1993 roku objął pierwszy zespół, z którym niespodziewanie awansował na zaplecze Swiss Super League. Początki, jak widać, miał obiecujące, ale trenerkę na serio rozpoczął dopiero w 2000 roku. Wtedy to objął Servette, klub, z którym jako piłkarz związany był przez dziewięć lat. Tam też osiągnął swój pierwszy poważny sukces – w 2001 roku wygrał Puchar Szwajcarii. Ten wynik pozwolił jego drużynie startować w Pucharze UEFA, gdzie szwajcarzy radzili sobie nadzwyczaj dobrze. Pokonali Slavię Praga, Real Saragossa i berlińską Herthę. Powstrzymała ich dopiero w 1/8 finału hiszpańska Valencia, która, co prawda, odpadła już w następnej rundzie, ale trzy miesiące później świętowała zwycięstwo La Liga. Jego praca została na tyle doceniona, że zgłosił się po niego jeden z najbogatszych klubów z rodzimej ligi, FC Zurich. W Zurychu także zdobył Puchar Szwajcarii oraz dwukrotnie wygrywał ligę. Na swoje konto zapisał także tytuły trenera roku w Szwajcarii.
W czerwcu 2007 roku Favre przeniósł się do Niemiec, a dokładnie do Herthy Berlin. W sezonie 2008/2009 stołeczny klub zajął wysokie czwarte miejsce i przez długi czas liczył się nawet w walce o mistrzostwo. Niestety, zamiast przed następnym sezonem drużynę wzmocnić, włodarze Herthy skupili się na sprzedawaniu najlepszych zawodników – odeszli Andriej Woronin, Marko Panteilć i Josip Simunić. Jednak nawet odejście tej trójki nie mogło w pełni tłumaczyć tego, co się stało się ze „Starą Damą”. Hertha grała po prostu fatalnie i przez długi czas zajmowała ostatnie miejsce w lidze. Z Favre pożegnano się już we wrześniu, jednak nowy trener sytuacji nie uratował i stołeczny klub spadł do 2. Bundesligi.








