Dość rzadko spotykanym zjawiskiem w naszej ligowej rzeczywistości jest szeroka kadra tworząca komfortowe warunki do pracy dla szkoleniowca. Przyzwyczailiśmy się, że na takie oto udogodnienie mogą sobie pozwolić zaledwie niektórzy, np. w Warszawie i od pewnego czasu w Gdańsku. Tak przynajmniej było do niedawna. Mamy nieodparte wrażenie, że nieśmiało po ostatnim okienku można również wskazywać palcem na Kraków, gdzie Jackowi Zielińskiemu w Cracovii latem przybyło wielu ciekawych zawodników. Czy to już gwarancja sukcesu?
Spóźniona ofensywa?
Kadra jest na tyle szeroka, że kilku zawodników, którzy ostatnio regularnie byli blisko drużyny, tym razem nie będzie w 18 meczowej. Dzięki zwiększonej liczbie piłkarzy wyraźnie wzrosła rywalizacja na treningach. Z tego powinny się „urodzić” dobre rzeczy.
Takimi oto słowami szkoleniowiec „Pasów” określił swoją obecną sytuację, którą większość trenerów w ekstraklasie z pewnością by nie pogardziła. Jeśli jeszcze wiosną przy ul. Kałuży ostrożnie ważono słowa o ewentualnych pucharach, zasłaniając się jednocześnie tezą o wąskiej ławce, dziś nie można już uciekać do kryjówki. Trzeba natomiast powiedzieć jasno – Cracovia dołącza do grona zespołów posiadających stabilną i szeroką kadrę, która pozwala walczyć o czołowe lokaty w lidze.
Kiedy trzy miesiące temu w Krakowie przygotowywano się do batalii w europejskich pucharach, na naszych łamach chwaliliśmy pierwsze, dość rozsądne zakupy takich zawodników jak Szczepaniak czy Litauszki. Wtedy jednak zaznaczaliśmy, że powinny być to dopiero przystawki przed konkretniejszymi daniami. Przecież jeszcze w czerwcu było wiadomo, że były gracz Podbeskidzia raczej nie wystąpi w pierwszym dwumeczu. Niestety przed startem sezonu kolejnych ruchów nie uświadczyliśmy, co skończyło się wtopą i czarną plamą w historii klubu.
Z perspektywy czasu można trochę żałować tego impasu, lecz w zespole postanowiono czekać na sprzedaż Kapustki. Poważniejsze inwestycje planowano dopiero po ewentualnym transferze reprezentanta Polski. Gdy do takiego ostatecznie doszło, „Pasy” ponownie ruszyły na zakupy.
Ostatecznie na koniec okienka transferowego ich bilans wyglądał następująco:
Przybyli: Mateusz Szczepaniak, Robert Litauszki, Sebastian Steblecki, Milan Dimun, Tomas Vestenicky (wykupienie), Radosław Kanach, Tomasz Brzyski, Patryk Serafin, Diego Ferraresso, Rafał Dobroliński, Jakub Cuntra, Piotr Malarczyk, Krzysztof Piątek
Odeszli: Bartosz Kapustka, Łukasz Zejdler, Boubacar Dialiba, Dariusz Zjawiński, Damian Drzewiecki, Szymon Kiebzak, Mateusz Argasiński
Trudno zatem dziwić się radości Zielińskiego, który latem otrzymał wystarczająco dużo zawodników mogących wypełnić kilka luk w składzie. Trzeba zaś podkreślić, że kilka wymagało wypełniania już od dłuższego czasu, chociażby w ataku. Jeszcze kilkadziesiąt godzin przed zamknięciem okna, gdy wydawało się, że i tym razem drużyna pozostanie bez napastnika, zakontraktowano Krzysztofa Piątka, rozwiązując najbardziej palący problem. W kategoriach pewnego bonusu, miłej niespodzianki, można potraktować pozyskanie Piotra Malarczyka powracającego po nieudanej przygodzie w Anglii.











