Transfer Cesca Fabregasa do Barcelony wydaje się coraz mniej prawdopodobny. Obie strony nie mogą dojść do porozumienia w sprawie kwoty odstępnego.
Pep Guardiola od dawna deklarował, że Cesc jest bardzo potrzebny drużynie z Katalonii. Wątpliwe wydaje się, żeby w razie ewentualnego transferu, od razu był zawodnikiem pierwszego składu. Byłby jednak naturalnym następcą Xaviego, który z każdym rokiem będzie powoli opuszczał piłkarski piedestał.

Arsenal wycenił swojego asa na 50 milionów euro. Barcelona nie jest w stanie zapłacić takiej kwoty za hiszpańskiego gwiazdora. Dużym przeciwnikiem transferu „za wszelką cenę” jest prezydent Barcelony, Sandro Rosell.
– Barcelona nie jest skłonna zapłacić tak dużej kwoty w najbliższym oknie transferowym. To postanowione. Choć Guardiola bardzo potrzebuje tego gracza, nie złożymy takiej oferty. To niemożliwe z jednego prostego powodu. W futbolu ceny piłkarzy z roku na rok idą w dół. Jeśli w poprzednim roku oferowaliśmy 40 milionów, nie możemy teraz podwyższyć tej kwoty o kolejne dziesięć. Oczywiście Cesc nadal pozostaje w kręgu naszych zainteresowań, będziemy ciągle negocjować z Arsenalem. Nie będziemy jednak wykonywać spektakularnych ruchów, jeśli transakcja będzie niemożliwa do zrealizowania, wtedy poszukamy innych rozwiązań – oświadczył Rossel.











