W meczu 32. kolejki ligi włoskiej AS Roma pokonała na wyjeździe Udinese 2:1. Dzięki dramatycznej końcówce spotkania niejeden kibic na stadionie Friuli mógł mieć wstrzymaną akcję serca. Bohaterem meczu odbywającego się w sobotni wieczór został Francesco Totti, który – zdobywając dwa gole dla rzymian – znacznie przyczynił się do zdobycia trzech oczek przez swój zespól.
Zawodnicy z Rzymu wybierali się na stadion Friuli po ubiegłotygodniowej porażce z Juventusem 2:0. Natomiast powody do rehabilitacji mieli także gospodarze sobotniego meczu, Udinese. Podopieczni Francesco Guidolina dość niespodziewanie w poprzedniej kolejce ulegli outsiderowi ligi, US Lecce. Taki obrót wydarzeń u obu zespołów miał zwiastować emocje na północno-wschodnim skraju Niziny Weneckiej.
Spotkanie, wbrew oczekiwaniom, nie było w pierwszej odsłonie pasjonującym widowiskiem. Obie drużyny jakby spięte podchodziły do rywalizacji. Co prawda pojawiały raz po raz sytuacje strzeleckie, aczkolwiek było one raczej pokazem nonszalancji. Brakowało obu zespołom dokładności i determinacji. Drużyna gospodarzy w żadnej mierze nie przypominała tego zespołu, który pokonał Palermo 7:0 czy wcześniej 3:0 Sampdorię. Być może było spowodowane to brakiem Alexisa Sancheza, który w tygodniu narzekał na drobny uraz wykluczający go z potyczki z Romą.
Pierwsza dogodna sytuacja strzelecka skonstruowana została przez Pablo Armero. Pomocnik Udinese uderzył w 10. minucie meczu z woleja, jednak futbolówka nie znalazła drogi do bramki. Gospodarze starali się wyjść na prowadzenie, mimo że efekty tego nie były najwyższej rangi. Swoich sił próbował także German Gustavo Denis. 30-letni zawodnik zastępujący Sancheza stanął przed szansą zdobycia gola dwukrotnie na początku drugiego kwadransa gry. Najpierw oddał strzał, który został zablokowany, a chwilę później próbował jeszcze główką pokonać Alexandra Doniego. Jednak bramkarz zaimponował dobrym ustawieniem na linii bramkowej.
Piłkarze gości byli tłem dla ekipy z Udine. Tracili piłkę przy ataku pozycyjnym, co może nie napawać optymizmem na przyszłość. Zupełnie inną grę prezentowała drużyna ze Stadio Friuli. Di Natale i spółka nie prowadzili kombinacyjnej gry, a wybierali proste rozwiązania. Jak na przykład w 29. minucie Denis. Pochodzący z Argentyny napastnik ponownie dał o sobie znać, piekielnie mocno uderzając piłkę z dystansu. Obronną ręką wyszedł jednak z tej akcji golkiper Romy, ale warto dodać, że obronił ten strzał na raty. Pierwsza połowa zakończyła się zatem rezultatem bezbramkowym, co nie spodobało się za bardzo sympatykom piłki zgromadzonym na obiekcie.
Druga część gry rozpoczęła się od mocnego uderzenia rzymian. Dwa razy z rzędu drużyna dowodzona przez Vincenzo Montellę miała okazję do egzekwowania piłki z rzutu wolnego. Lecz oba stałe fragmenty gry nie dały gola drużynie ze stolicy Włoch. Co się jednak odwlecze, to nie uciecze, jak mawia słynna maksyma. W 56. minucie spotkania sędzia dość nieoczekiwanie za faul w polu karnym Udinese podyktował rzut karny dla AS Roma. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podbiegł nie kto inny, jak Francesco Totti. I rodowity rzymianin kapitalnym strzałem – w stylu Antonina Panenki z mistrzostw Europy z 1976 roku – wyprowadził swój zespół na jednobramkowe prowadzenie. Konsternacja na stadionie Udinese wśród kibiców stała się faktem.










