Fernando Torres, napastnik FC Liverpool oraz reprezentacji Hiszpanii, co prawda znalazł się w szerokiej kadrze na mistrzostwa świata, jednak nie jest pewne, czy zdąży dojść do pełni dyspozycji przed rozpoczęciem turnieju.
26-letni Torres, wychowanek madryckiego Atletico, po operacji prawego kolana, której poddał się w zeszłym miesiącu, pracuje z rehabilitantem po sześć godzin dziennie.
– W tej chwili nie możemy jednoznacznie stwierdzić, czy Fernando będzie gotowy na pierwszy mecz mundialu, ze Szwajcarią – powiedział lekarz reprezentacji Hiszpanii, Juan Jose Garcia Cota.

– Zaczął już treningi na boisku, ale ciągle rehabilitacja polega głównie na zajęciach na siłowni, gdyż konieczne jest wzmocnienie mięśni przy kolanie. Jest to długotrwały proces, ale przebiega bardzo dobrze. Nie możemy jeszcze niczego zapewnić, ale jesteśmy optymistami. Pozostało wiele dni do mistrzostw, a z każdą godziną noga Fernando ma się coraz lepiej – dodał medyk.
Mimo wyżej opisanych problemów, selekcjoner „La Roja”, Vicente del Bosque, nie mógł nie powołać Torresa do trzydziestoosobowego składu. Do tej pory bowiem Torres był, obok Davida Villi, pewniakiem do gry w ataku reprezentacji Hiszpanii i trudno wyobrazić sobie wyjściową jedenastkę bez niego.