Manchester City podejmie dziś wieczorem przed własną publicznością Liverpool. Szkoleniowiec „The Reds”, Roy Hodgson, rozważa wystawienie w pierwszym składzie swego zespołu Fernando Torresa.

Hiszpan niedawno powrócił po kontuzji, której nabawił się w finale mistrzostw świata. Torres rozegrał dotychczas 17 minut w spotkaniu przeciwko Arsenalowi i całą drugą połowę w meczu pucharowym z Trabzonsporem. Hodgson zastanawia się teraz nad umożliwieniem mu gry od pierwszej minuty w pojedynku przeciwko Manchesterowi City.
– Fernando wyglądał bardzo dobrze przeciwko Trabzonsporowi. Niewiele zabrakło, by już przy pierwszym kontakcie z piłką zdobył bramkę. Jesteśmy zadowoleni, widząc go znów na boisku. Znamy jego możliwości i nie było widać po nim żadnych braków w treningach – powiedział Anglik.
W czwartkowym spotkaniu pucharowym Hodgson dał odpocząć kilku podstawowym zawodnikom „The Reds”. Mimo braku Gerrarda, Johnsona, Skrtela czy kontuzjowanych Mascherano i Aggera, udało się wypracować jednobramkową zaliczkę przed rewanżem. Według szkoleniowca ryzyko się opłacało, a chwila wytchnienia dla kilku piłkarzy odpłaci się w poniedziałkowym spotkaniu z „The Citizens”.
– Podjęliśmy pewne ryzyko, jednak odnieśliśmy wygraną. Ich dłuższy odpoczynek powinien przemawiać na naszą korzyść w dzisiejszy wieczór. Na papierze będziemy mieli mocniejszą drużynę niż w czwartek – dodał szkoleniowiec.











