Okienko transferowe. Kochane przez kibiców, znienawidzone przez wielu piłkarzy, których przyszłość nie rysuje się w jasnych barwach. W jednym z artykułów napomknąłem o transferze wymiennym pomiędzy Milanem i Atletico Madryt, który dokonał się już w premercato, a o którym głośno zrobiło się stosunkowo niedawno. Chodzi oczywiście o wymianę Torres – Cerci. Przyjrzyjmy się bliżej tej transakcji.
O ewentualnym transferze Alessio Cerciego do Mediolanu mówiło się już w podczas letniej sesji okienka transferowego. Wtedy problemem były pieniądze, których Milan nie miał. CEO „Rossonerich” Adriano Galliani mimo swoich usilnych starań nie potrafił wydobyć wystarczającej ilości euro, by pokryć ewentualny transfer byłego zawodnika Torino, co doprowadziło ostatecznie do przenosin Cerciego do Atletico Madryt. Według mediów Alessio nie przyjął zbyt dobrze przenosin do Atletico (sam wyrażał chęć transferu do Milanu), gdyż pan Galliani dał mu naprawdę wiele pokładów nadziei i naobiecywał wiele gruszek na wierzbie. To zrozumiałe, że cała ta sytuacja nie pozostawiła w Cercim zbyt dobrych wspomnień.

Temat transferu Cerciego do Mediolanu powrócił stosunkowo niedawno rozpalając na nowo serca wielu fanów ekipy „Rossonerich”, którzy z rozgorączkowaniem czekali na przyjście Włocha. Podwaliną plotek dotyczących Włocha były ewentualne przenosiny ściągniętego w lecie Fernando Torresa. Obaj zawodnicy stali się całkowitym rozczarowaniem w ekipach Milanu i Atletico, co w dużym stopniu wpłynęło na chęć pozbycia się ich.
Sytuacja dotycząca podwójnego transferu zaczęła się rozwijać w momencie rzekomego zainteresowania drużyny Manchesteru City snajperem ekipy Diego Simeone, Mario Mandzukiciem. W razie odejścia napastnika trener Simeone potrzebowałby zastępstwa, które znalazł w Fernando Torresie. Powrót El Nino doprowadziłby do ekstazy kibiców na Estadio Vincente Calderon, ponieważ doskonale pamiętają oni występy Torresa w swoim klubie kilka lat temu i czują do niego ogromny sentyment.
Co się tyczy sytuacji Alessio Cerciego… zainteresowanie jego osobą wyraził bliźniak Milanu, Inter Mediolan. Według prasy Cerci był nawet po słowie z obecnym trenerem Interu Roberto Mancinim. Co wpłynęło na nagłą zmianę decyzji? Prawdopodobnie ultimatum postawione obu stronom (Interowi i Cerciemu) przez włodarzy Atletico. Drużyna z Madrytu zagroziła ekipie Interu, że jeśli ta dalej będzie kontaktować się w taki sposób jak dotychczas (bezpośredni kontakt z zawodnikiem) z Cercim, to sprawa wyląduje na biurku zarządców UEFA. Cerci zaś otrzymał inne ultimatum, które brzmiało mniej więcej tak: albo Milan, albo ławka rezerwowych. Dla niegrającego już od jakiegoś czasu Włocha spędzenie reszty sezonu na ławce nie było przyjemną perspektywą, co ostatecznie wpłynęło na decyzję Alessio.
Jak prezentuje się formuła transferu? Jest ona dość niespotykana, ponieważ transakcja zostanie przeprowadzona na zasadzie obustronnego wypożyczenia trwającego 18 miesięcy. By dokonać takowego transferu, włodarze Milanu musieli wykupić kartę Fernando Torresa, ponieważ nie mogli ferować nie swoim zawodnikiem. Według doniesień mediów sprawa dotycząca kontraktów będzie działała na zasadzie wymiennego opłacania pensji. To znaczy, że Milan wciąż będzie opłacał 4 miliony pensji Fernando, Atletico zaś 2,5 miliona pensji Cerciego. Według plotek w kontrakcie tego drugiego znajduje się klauzula, która mówi, że w razie pojawienia się dobrej oferty za niego wypożyczenie zostanie anulowane, a sam Alessio wróci do Atletico. Istnienie tej klauzuli pokazuje, jak bardzo panu Gallianiemu zależało na pozbyciu się bezproduktywnego Torresa.












