Po niezwykle zaciętej walce Kamil Glik i spółka zdołali jedynie zremisować z Fiorentiną 2:2. Podział punktów przy zwycięstwie Parmy pozbawił jednak Torino awansu do europejskich rozgrywek. Bramki dla gospodarzy zdobyli Rossi oraz Rebić, a dla turyńczyków gole strzelili Larrondo i Kurtić.
Dopiero 38. kolejka Serie A miała wyłonić ostatniego pretendenta do europejskich pucharów. Do znajdującego się przed meczem na uprzywilejowanej pozycji Torino należało jednak ostatnie słowo. Jeżeli turyńczycy pokonaliby Fiorentinę, to jednocześnie odebraliby jakiekolwiek szanse na awans Parmie, Milanowi czy nawet Hellasowi. Przed meczem pozostawało tylko pytanie czy niesamowicie zmotywowani goście pokonają czwartą siłę w lidze włoskiej i to bez swojego najskuteczniejszego napastnika – Ciro Immobile.
Już od pierwszych minut meczu dało się wyczuć wielkie napięcie na Stadio Artemio Franchi. Zdeterminowani byli zarówno gracze Torino, jak i gospodarze. W 6. minucie Manuel Pasqual zagrywał niebezpiecznie w pole karne. Na szczęście dla gości piłka zatrzymała się najbliżej bramkarza, który nie miał większych problemów z jej złapaniem. Po czterech minutach po strzale Rossiego turyńczycy jeszcze raz stanęli przed wielkim zagrożeniem. Ponownie jednak dobrą interwencją popisał się Daniele Padelli.
Dużą szansę na otworzenie wyniku gracze Torino mieli w 21. minucie, kiedy to ruszyli z błyskawiczną kontrą. Zabrakło tylko albo aż dobrego wykończenia akcji, gdyż piłka ostatecznie powędrowała tuż obok bramki. Następną okazję drużyna „Byków” miała w 33. minucie. Wtedy to Tachtsidis posłał potężną petardę, lecz futbolówka ponownie ominęła światło bramki. Chwilę przed gwizdkiem kończącym pierwszą część gry, gola próbował jeszcze strzelić Kamil Glik. Polak nie zdołał jednak opanować piłki i na przerwę piłkarze schodzili przy bezbramkowym remisie.
Druga połowa zaczęła się fatalnie dla ekipy gości. W 55. minucie doszło do rzekomego faulu w polu karnym i arbiter podyktował dla „Violi” jedenastkę. Rzut karny pewnie wykorzystał Giuseppe Rossi, który jednocześnie oddalił Torino od Ligi Europy. Po stracie gola, Torino szybko stanęło na nogi i natychmiast ruszyło do ataku. Goście raz za razem kąsali to obronę, to bramkarza Fiorentiny, jednak nie doprowadziło to do zmiany wyniku.
Dzika szarża „Byków” doprowadziła w końcu do zamierzonego celu. W 66. minucie Cerci wyprowadził fantastyczną akcję dla swojego zespołu, co wykończył dokładnym podaniem wprost pod nogi Marcelo Larrondo. Argentyńczyk wykorzystał oczywiście kapitalne zagranie i doprowadził do wyrównania. W 73. minucie do prawdziwej euforii doprowadzili swoich fanów przyjezdni. Torino zaliczyło kolejne trafienie, ale sędzia zauważył przewinienie w polu karnym i bramka nie została uznana. Goście ani na chwilę nie zwalniali tempa, co ostatecznie się na nich zemściło. Fiorentina po kolejnej akcji „Byków” przeprowadziła szybką kontrę, co uwieńczyła zdobytą bramką. Wpuszczenie drugiej bramki bynajmniej nie obcięło skrzydeł zdeterminowanym gościom. W 84. minucie przepięknego gola z rzutu wolnego strzelił Jasmin Kurtić. Do ostatniej minuty Torino dawało z siebie wszystko, aby zwyciężyć pojedynek z Fiorentiną. W ostatniej minucie los chciał podarować przyjezdnym niezwykły prezent. Arbiter podyktował dla nich jedenastkę. Alessio Cerci nie wykorzystał jednak tak niepowtarzalnej okazji i pogrzebał szanse Torino na europejskie puchary.











