Napastnik Genoi, Luca Toni, przyznał, że nie widzi przeciwwskazań, aby okazywać radość po strzeleniu gola swojemu byłemu klubowi. Okazję do celebracji będzie miał już dziś, gdy „Gryfy” podejmą Fiorentinę.
Luca Toni wypłynął na szerokie wody dzięki grze w Fiorentinie. W toskańskim klubie napastnik stał się absolutną gwiazdą Serie A, co zaowocowało powołaniem do mistrzowskiej reprezentacji Włoch oraz transferem do Bayernu Monachium. Sam zawodnik, co nie dziwi, w samych superlatywach wypowiada się o florenckim klubie.
– Pamiętam swój pobyt w Fiorentinie. To było dla mnie wspaniałe doświadczenie. Przeżyłem tam niezapomniane chwile. Miałem świetne relacje z piłkarzami, działaczami i kibicami. We Florencji byłem po prostu szczęśliwy – przyznał zawodnik.
Mimo wszystko włoski napastnik otwarcie mówi, że po zdobytej bramce w dzisiejszym meczu przeciwko Fiorentinie będzie manifestował swoją radość.
– Gole to najwspanialsza część futbolu. Kiedy słyszę, jak piłkarze mówią: „nie będę radował się po zdobytej bramce przeciw byłemu zespołowi, bo chcę okazać szacunek”, to ja tego nie rozumiem. Dla mnie jest to dość głupie. Brak okazywania w takim momencie radości nie jest synonimem oddania wobec kibiców poprzedniej drużyny.










