Trzy awanse do ekstraklasy z różnymi klubami lub mecz na Anfield są jednymi z kluczowych wspomnień Tomasza Nowaka. Porozmawialiśmy ze środkowym pomocnikiem Podbeskidzia Bielsko-Biała o tym, jak przygotowywał się do powrotu do gry oraz jak wspomina ważne momenty ze swojej kariery.
Jak u Pana z formą?
Powiem tak. Co do formy to trudno się wypowiadać, bo nie ma meczów. Trzeba to oceniać poprzez pryzmat meczów. Ale najważniejsze jest dla mnie to, że w 100% mogę trenować i że mogę się przygotowywać do tej drugiej lub trzeciej rundy, bo ta przerwa spowodowała, że można to nazwać nawet trzecią rundą.
Jak wyglądają u Pana przygotowania do gry?
Jestem w 100% zdrowy i też w tylu trenuję z drużyną. Przygotowania są tak jak u całej drużyny. Wiadomo, że po tej przerwie i po tej kwarantannie, która się przydarzyła wszystkim, trzeba jak najwięcej spędzać czasu na boisku i poświęcać piłce, bo każdy z nas biegał po parku i miał rozpisane treningi, ale trening z drużyną to nigdy nie jest to samo co bieganie po lesie. Najważniejsza jest teraz piłka i żeby powróciły pewność siebie, czucie odległości. Naprawdę cała drużyna poświęca temu najwięcej czasu.
Co Pan sądzi o wznowieniu rozgrywek?
Jestem bardzo szczęśliwy. Od początku mówiłem, że sezon powinien być dokończony, ponieważ niedokończenie sezonu byłoby trochę niesprawiedliwe. Poza tym sport jest dla ludzi. Gramy w piłkę przede wszystkim po to, żeby sprawiać przyjemność kibicom. Wszyscy się o tym przekonali, że życie bez sportu to nie to samo. Ja jestem za tym, żeby wszystkie rozgrywki zostały wznowione.
W ekstraklasie rozegrał Pan ponad 150 meczów. Jakiej rady udzieliłby Pan młodym zawodnikom, którzy wchodzą dopiero do ekstraklasy?
Ja zawsze powtarzam, że piłkę nożną trzeba mieć w sercu i tak samo trzeba na nią patrzeć, jak się ma 17 czy 35 lat. Jak na razie mam tę radość i tę pasję do piłki. Myślę, że to nie ma znaczenia, czy grasz w ekstraklasie czy na poziomie IV ligi. To musi być twoja pasja, hobby i miłość. Jeśli będziesz się jej poświęcał, to ona zawsze odda ci w drugą stronę.
Rozegrał Pan kiedyś mecz z Liverpoolem. Jest to jedno z najlepszych wspomnień z Pana kariery?
Zdecydowanie tak. Po części spełnienie marzeń. W Polsce większość albo 90% pasjonatów piłki nożnej fascynuje się angielską piłką. Zagrać na stadionie Anfield i przeżyć to na własnej skórze… Już nieraz się śmiałem, że jak zakończę karierę, to będę miał co wspominać.
Jaka jest różnica pomiędzy ligą białoruską a ekstraklasą?
Myślę, że polska ekstraklasa jest przede wszystkim trochę szybsza oraz bardziej fizyczna. Mamy fajniejsze stadiony. Tam sportem narodowym jest hokej. Jeśli chodzi o doping, atmosfera na meczach była bardzo średnia.
Jak wspomina Pan czas spędzony w Górniku Łęczna?
To był fantastyczny czas. Jest to taki czas, na który się zawsze uśmiechnę. Nie powiem złego słowa na ten klub i na chwile spędzone w Łęcznej. Poznałem tam wspaniałych ludzi. Mam cudowne wspomnienia stamtąd, bo udało się awansować do ekstraklasy oraz utrzymać się dwa lata z rzędu. Do tego w Łęcznej urodziło mi się dziecko. Jeśli chodzi o czas spędzony w Górniku, to wszystko na plus.










