Toksyczna miłość


6 sierpnia 2009 Toksyczna miłość

Bolton Wanderers bez żalu pożegnał się z Ebim Smolarkiem, w Racingu Santander również nie wiążą wielkich nadziei z reprezentantem Polski. Jeśli więc nic nie wyjdzie z transferu Smolarka juniora do Red Bull Salzburg, to najlepszy polski piłkarz z lat 2005–2007 może mieć poważny problem z załapaniem się do składu reprezentacji Leo Beenhakkera na kluczowe mecze eliminacji do MŚ 2010 z Irlandią Północną i Słowacją.


Udostępnij na Udostępnij na

Sytuacja Smolarka może zmieniłaby się o 180 stopni już teraz, gdyby zaraz na początku lipca zmienił barwy klubowe, bowiem wtedy jego usługami zainteresowane były Aris Saloniki i Rubin Kazań. Nie przeniósł się jednak do żadnego z tych zespołów, a w Santander wydaje się być już spalonym, po tym jak udzielił dziennikowi „AS” kontrowersyjnego wywiadu, w którym m.in. skrytykował władze Verdiblancos za to, że latem 2008 bez żalu na rok oddały go do Boltonu. Ebi jednak zaprzecza, żeby kiedykolwiek w którymś z wywiadów mówił coś takiego…

Wywiad, którego… nie było?

Ebi Smolarekmimo najszczerszych chęci, nie został gwiazdą Racingu Santander
Ebi Smolarekmimo najszczerszych chęci, nie został gwiazdą Racingu Santander (fot. Marca.com)

Trudno zweryfikować, kto w tej sytuacji kłamie – Ebi, że nic nie mówił, czy ów dziennikarz, który wymyślił bądź zmienił słowa piłkarza Racingu. W każdym razie, jeśli wierzyć „Asowi”, Smolarek miał o swojej sytuacji w klubie z El Sardinero powiedzieć tak: – No cóż, ze mną w składzie Racing zajął szóste miejsce w Primera Division, zaś gdy byłem wypożyczony do Boltonu, klub spadł aż na 12. pozycję. Poza tym dodał jeszcze, że jeśli ktoś ma się poprawić, to jego drużyna, a nie on, bo w kwestii swojej formy nie ma sobie nic do zarzucenia. W taki oto sposób wokół Ebiego stworzyło się piekło, które poważnie może mu utrudnić powrót do Santander, zwłaszcza że na reakcje władz klubu nie trzeba było długo czekać.

Ebi powinien stanąć przed całym zespołem i wytłumaczyć, o co mu chodziło – zaatakował Polaka prezydent Racingu, Francisco Pernia. Smolarek nie odpowiedział jednak na zarzuty Perni.

Nie będę komentował słów prezesa, bo nawet ich nie znam – stwierdził krótko. – A poza tym, powtórzę po raz kolejny, że z nikim nie rozmawiałem. Normalnie trenuję z zespołem, przygotowując się do nowego sezonu. Jest nowy trener, u którego każdy ma czystą kartę. W ogóle nie myślę również o zmianie klubu. To absolutnie nie wchodzi w grę.

Tyle że Smolarkowi trudno będzie dłużej zagrzać miejsce w Santander, kiedy przeciwko sobie ma już dwie najważniejsze postaci Los Verdiblancos. O tym, że Pernia nie przepada za Ebim, wiadomo od lata ubiegłego roku, kiedy prezydent Racingu zdecydował wypożyczyć polskiego atakującego do Boltonu. 59- letni prezes bardzo liczył na Polaka, na którego kupno przed dwoma laty wydał aż 4,8 mln euro. Smolarek miał być rekompensatą za utratę na rzecz CF Valencia największej gwiazdy zespołu z Santander, Nikoli Zigicia. To po tej decyzji fani Montaneses znienawidzili Pernię, a ten, żeby wrócić w ich łaski, postanowił ściągnąć do Santander będącego na fali Ebiego. Były gracz Borussi Dortmund miał wypełnić lukę po rosłym Serbie i choć z początku w nowych barwach poczynał sobie naprawdę nieźle, ostatecznie bilans 34 meczów i czterech goli, z jakim zamknął sezon 2007/2008, naprawdę trudno uznać za okazały.

Słabość do naszego reprezentanta Pernia stracił całkowicie po wywiadzie dla „Asa”. – Smolarek jest bezczelny i arogancki – wytoczył na łamach tej samej gazety ciężką artylerię przeciwko 40-krotnemu reprezentantowi Pernia. – Doskonale zdajemy sobie sprawę z jego nieprzeciętnych umiejętności i możliwości, ale też Ebi nie może myśleć, że Racing nie jest w stanie w La Liga poradzić sobie bez niego. Każdy piłkarz ma swoje problemy osobiste, ale nikt z tego powodu nie atakuje klubu, w którym występuje.

Tu jednak dochodzimy do sedna sprawy – czy Polak naprawdę wykazałby się tak wielkim brakiem wyobraźni, że mógłby w taki sposób wypowiedzieć się o swojej drużynie? Przecież przez cały pierwszy sezon na każdym kroku podkreślał, jak wspaniale czuje się w Santander. Gdy przebywał na wypożyczeniu w Boltonie, również wspominał o tym, jak bardzo pragnie wrócić do Hiszpanii. Tym bardziej po tym, gdy z ekipą z El Sardinero rozstał się Juan Ramon Lopez Muniz, który to już na samym początku okresu przygotowawczego zakomunikował Ebiemu, że nie widzi dla niego miejsca w składzie. Po zmasowanych atakach mediów za nieudany występ Smolarka podczas EURO 2008 28-letni napastnik stał się co prawda bardzo czuły na swoim punkcie i obrażał się za każdą, nawet najmniejszą, krytykę, ale czy sam strzeliłby sobie w plecy w sytuacji, gdy bardzo pragnie udowodnić, że wart był 4,8 mln euro, które Racinguistas zapłacili za niego przed dwoma laty?

Ebi aktywny, ale to za mało

Niestety, ale wykonanie tego planu zaczyna komplikować fakt, że i nowy szkoleniowiec 12. zespołu sezonu 2008/2009, Juan Carlos Mandia Lorenzo, nie pała jak na razie miłością do Ebiego. Polski napastnik wystąpił do tej pory w dwóch sparingach – TuS Kobelnez i Rot Weiss Oberhausen (oba przegrane przez Racing 0:1). Zwłaszcza w potyczce z tym pierwszym zespołem Smolarek spisał się bardzo dobrze. Był aktywny, dużo biegał, miał dwie znakomite sytuacje do zdobycia gola, w tym jedną, będąc sam na sam z bramkarzem, ale żadnej nie wykorzystał. Lokalne dzienniki mimo to wysoko oceniły występ Polaka. Lorenzo jednak nie był raczej zachwycony grą Smolarka, twierdząc, że spodziewał się po nim więcej.

Huub Stevens chętnie widziałby w składzie Red Bull Salzburg reprezentanta Polski
Huub Stevens chętnie widziałby w składzie Red Bull Salzburg reprezentanta Polski (fot. sportschau.de)

Z powodu lekkiej kontuzji kostki nasz zawodnik nie trenował ostatnio z resztą kolegów z zespołu, na swoje szczęście nie wziął też udziału w spotkaniu z CD Laredo, które Racing przegrał wysoko, bo aż 1:4. Słaby występ graczy, których Lorenzo ceni wyżej niż Ebiego, niewiele zmienił w jego sytuacji. Nowy szkoleniowiec Montaneses wyraził zgodę na sprzedaż polskiego napastnika, twierdząc, że nie przyda mu się raczej w sezonie 2009/2010. Znów więc u Smolarka szwankuje skuteczność. Przecież już w sezonie 2007/2008 hiszpańska prasa pisała, że choć Euzebiusz to gracz z pewnością nietuzinkowy i z ogromnym potencjałem, to jednak samym bieganiem i staraniem się nic w La Liga nie zdziała, bo jako napastnik rozliczany będzie tylko z goli. Zastanawiające jest jednak to, że nikt nie wpadł na pomysł, by słabą skuteczność Polaka wykorzystać dla dobra zespołu, ustawiając go na prawej pomocy, gdzie przecież Ebi też grał.

To bez wątpienia dla naszego asa byłoby najlepszym rozwiązaniem, bo rywalizacja w ataku Racingu jest duża i, obiektywnie rzecz ujmując, Smolarek nie ma większych szans na jej wygranie. Dlaczego? Otóż w walce o miejsce w składzie rywalizuje z legendą Kantabrii – Pedro Munitisem – zawodnikiem o podobnej posturze, co Ebi, który nie tylko potraf strzelać bramki, ale również specjalizuje się we wspaniałych prostopadłych podaniach. Drugi z rywali Smolarka do gry w ataku to niesamowity reprezentant Belgii, urodzony w Burgundii Mohammed Tchite, który do Santander trafił w tym samym czasie co Polak. Choć kosztował więcej niż nasz zawodnik, bo 7,5 mln euro, to jednak dla kibiców był piłkarzem niemalże anonimowym. Szybko jednak udowodnił, że jest piłkarzem nietuzinkowym, szybciej również niż Ebi zyskał sympatię i aprobatę socios z El Sardinero. W efekcie, nawet pomimo nieudanego poprzedniego sezonu, władze Racingu nawet przez chwilę nie rozważały opcji sprzedaży byłego gracza Anderlechtu Bruksela.

Dosłownie przed paroma dniami Racinguistatas wzmocnił także Alex Gejio, który w ostatnich dwóch sezonach strzelił dla grającego w Segunda A Levante 15 goli, więc na pewno nie przeniósł się do Santader po to, by z ławki rezerwowych oglądać grę Polaka. A to jeszcze nie wszystko, wszak poważną kontuzję zerwania więzadeł krzyżowych leczy nadzieja hiszpańskiej piłki, Ivan Bolado. I gdy tylko ten 20-letni zawodnik, który poprzedni sezon spędził na wypożyczeniu w Elche, wróci do zdrowia, również będzie cieszył się u Lorenzo większymi względami. Przykro więc to mówić, ale przed rozpoczęciem sezonu 2009/2010 Ebiemu Smolarkowi nie pozostaje nic innego, jak powiedzieć swoim klubowym kolegom „adios” (po hiszpańsku „żegnajcie”) i rozejrzeć się za nowym pracodawcą.

Ebi bykiem?

Tym bardziej że władze klubu niedawno spotkały się z Ebim, by porozmawiać o kwestii transferu Polaka. A o tym, że Smolarka nie łatwo jest sprzedać, niech świadczy przykład z minionego okienka transferowego, kiedy 4 mln euro za podopiecznego Don Leo oferowało FC Tolouse, kuszące perspektywą gry w wyjściowym składzie, bo Francuzi na gwałt szukali następcy Johana Elmandera. Smolarek jednak ani myślał o przeprowadzce nad Sekwanę, woląc wypożyczenie do Boltonu, w którym zostawił sobie furtkę ewentualnego powrotu do Santander. A na Reebok Stadium spotkał… właśnie Elmandera, którego przecież miał zastąpić na Stade Municipal. A tak nie wypełnił luki po Szwedzie w zespole Le Tef, zaś sam Elmander sprawił, że Polak nie miał większych szans na grę w drużynie Kłusaków. Teraz, choć Ebi zapowiada, że w Racingu będzie chciał zostać za wszelką cenę, numer z wypożyczeniem nie przejdzie, zwłaszcza że Pernia głowi się, jak załatać ogromną dziurę budżetową, a wybawieniem z tej patowej sytuacji byłby transfer reprezentanta Polski, za którego, mimo jego ostatnich problemów, można dostać jako takie pieniądze, które choć trochę poprawią stan nadszarpniętych finansów.

Zwłaszcza że do siedziby klubu wpłynęła konkretna oferta z Red Bull Salzburg, które wykazuje poważne zainteresowanie Polakiem, w związku z poważną kontuzją Kameruńczyka Clementa Ngwat Mahopa. Ten zawodnik do gry ma wrócić dopiero w listopadzie i właśnie jego na prawej pomocy ma zastąpić Smolarek. Problemem będzie jednak różnica w cenie, bo Racing będzie chciał od mistrzów Austrii wyciągnąć jak najwięcej. Władze Red Bull zaoferowały za Ebiego 1,5 mln euro, Hiszpanie chcą o 1 mln euro więcej.

Negocjacje jednak wciąż trwają – zapewnia jeden z działaczy Byków. Austriacka Bundesliga to obok Eredivisie wymarzony kierunek dla Polaka. Perfekcyjnie mówi bowiem po niemiecku, więc migiem zaaklimatyzowałby się w nowym zespole. Styl ligi również by mu odpowiadał, a co więcej, od początku miałby pełne poparcie trenera, bowiem Huub Stevens jest wielkim miłośnikiem talentu Smolarka. Jedyny problem to fakt, że liga austriacka już ruszyła, ale z drugiej strony przecież Ebi sumiennie przepracował w Racingu okres przygotowawczy, więc na rozpoczęcie zmagań w lidze Polak powinien być gotów w 100%. Teraz więc już tylko do Smolarka zależy, czy w końcu postanowi zakończyć ten toksyczny związek z Racingiem Santander i zdecyduje się podjąć kolejnego wyzwania. Polski napastnik nie może bowiem pozwolić sobie na kolejny rok spędzony w głębokich rezerwach. Zwłaszcza że mimo ostatnich problemów i zawirowań wciąż mocno na niego liczy Leo Beenhakker. A powołanie na towarzyski mecz z Grecją w Bydgoszczy to najlepszy tego dowód.

Najnowsze