Koniec sezonu za pasem, więc nadchodzi czas podsumowań. Wybraliśmy właśnie trenera roku w T-Mobile Ekstraklasie. Wybór był trudny, bo do boju stanęła trójka całkowicie różnych szkoleniowców. Na kogo się zdecydowaliśmy?
W redakcyjnym gronie mieliśmy trzech kandydatów do miana trenera roku. Pierwszym, co oczywiste, był szkoleniowiec zespołu z pierwszego miejsca w tabeli, czyli Jan Urban z Legii Warszawa. Druga propozycja to sympatyczny Czesław Michniewicz, który rzutem na taśmę utrzymał drużynę „Górali” z Bielska. Stawkę uzupełniał Marcin Brosz, sternik ekipy Piasta Gliwice, która zaskoczyła wszystkich zajętym miejscem premiującym beniaminka startem w europejskich pucharach. Ostateczny werdykt był dość jednogłośny. Trenerem roku według redaktorów działu ligi polskiej został Marcin Brosz!

W Gliwicach opłaciła się cierpliwość. Szkoleniowiec jest obecnie drugim najdłużej pracującym trenerem w klubie z ekstraklasy. Władze Piasta podpisały kontrakt z byłym zawodnikiem tego klubu dokładnie 15 czerwca 2010 roku i nietrudno policzyć, że niedługo minie trzeci rok, odkąd Brosz pełni funkcję sternika „Piastunek”. Dłuższy staż od wychowanka Górnika Knurów ma tylko Adam Nawałka, który pracuje w Górniku Zabrze nieco ponad pół roku dłużej. Początki panowania Brosza w Gliwicach przypadają na sezon 2010/2011. Wtedy Piast, który spadł właśnie z ekstraklasy, zajął piąte miejsce w pierwszoligowej tabeli z dużą stratą do miejsc premiowanych awansem. Jednak rok później było już zgoła inaczej. Gliwiczanie pod wodzą bohatera tego artykułu szli jak burza i z dorobkiem 64 punktów awansowali do TME. Wracające na salony „Piastunki” nie miały być dla nikogo zagrożeniem. Wielu większe sukcesy wróżyło beniaminkowi z drugiego końca Polski, czyli szczecińskiej Pogoni. Rzeczywistość jednak zweryfikowała poziom obu zespołów. Szczecinianie do ostatnich kolejek drżeli o ligowy byt, a tymczasem Piast…
Podopieczni byłego szkoleniowca m.in. Podbeskidzia mieli całkiem niezłą rundę jesienną i bardzo dobrą wiosnę. Zdarzały się mecze bardzo dobre, jak choćby remis z Legią czy dwie wygrane ze Śląskiem. Ale przytrafiały się też spotkania słabiutkie – łącznie siedem bramek przyjętych w dwóch potyczkach z Lechem, a także czwórka od Korony. Niemniej jednak na drużynę z Gliwic dało się patrzeć. Nie można o tej ekipie powiedzieć, że jest bezpłciowa, że przynudza, że nie gwarantuje dobrego widowiska. Wszystko w zespole prowadzonym przez trenera Brosza jest na swoim miejscu. Są pieniądze od miasta, jest przyzwoity stadion, jest rozsądnie budowana drużyna, są zawodnicy na niezłym poziomie. To tam wypromował się jeden z najlepszych zawodników ekstraklasy, Tomasz Podgórski. Rozgrywający przyznaje, że gdy wracał z wypożyczenia z Zawiszy, usłyszał od Brosza, który obejmował właśnie Piasta, że chce go w zespole. To właśnie ten szkoleniowiec wymyślił Podgórskiego, Zbozienia, Cicmana, Matrasa, Klepczyńskiego czy niedawno Murawskiego. Dany szkoleniowcowi czas procentuje. Sam prezes Piasta, Jarosław Kołodziejczyk, przyznaje w wywiadzie dla Weszlo.com: –












