Thomas Tuchel zastąpi Juergena Kloppa na stanowisku trenera Borussii Dortmund. Były trener FSV Mainz, który był faworytem do objęcia drużyny, ma według kontaktu poprowadzić BVB przez trzy sezony.
Borussia w środę 15 kwietnia ogłosiła, że Klopp po tym sezonie odejdzie z zespołu, a niektóre media już wtedy podały, że następcą będzie 41-letni Tuchel. W latach 2009-2014 pracował w FSV Mainz, a wcześniej prowadził drużyny młodzieżowe w Stuttgarcie, Augsburgu i Moguncji.
Mają to coś
I to właśnie dzięki pracy z tą ostatnią drużyną Tuchel jako trener wybił się w Bundeslidze. Podczas jego pracy „Die Nullfuenfer” byli prawdziwym fenomenem niemieckiej ekstraklasy. Grali dobrze wbrew wszelkim logicznym argumentom. Po tym, jak w sezonie 2008/2009 zajęli drugie miejsce w 2. Bundeslidze i awansowali do elity, eksperci natychmiast zapowiadali szybki spadek niemieckiej drużyny. Powód miał być banalny – brak piłkarzy gwarantujących zwycięstwa w jednej z najsilniejszych lig Europy. Mimo to ówczesny trener – Norweg Joer Andersen – wierzył w swoich podopiecznych.
O tym, że nowe wyzwania przerosły jednak jego możliwości, świadczyła porażka 1:2 z czwartoligowym VfB Luebeck już w pierwszej rundzie Pucharu Niemiec. Szefowie Mainz postanowili działać od razu. Szybko podziękowali za współpracę Andersenowi i jeszcze przed pierwszą kolejką nowych rozgrywek zaczęli rozglądać się za jego następcą. Dla wielu ten z pozoru nerwowy ruch wydawał się szaleństwem, w końcu Andersen, osiągając awans do Bundesligi, pokazał, że zna się na swoim fachu. Włodarze klubu najwyraźniej jednak dobrze wiedzieli, że pod ręką mają szkoleniowca, który gwarantuje znacznie lepsze wyniki. Okazał się nim trener klubowej drużyny U-19 Mainz Thomas Tuchel.
Historyczny wynik
FSV pod wodzą Tuchela rozpoczęło sezon 2009/2010 bardzo dobrze. Wygrane z faworytami, remisy z silniejszymi drużynami. Nic dziwnego, że drużyna notująca takie rezultaty ani przez chwilę nie była zagrożona spadkiem, a co więcej – długo liczyła się w walce o europejskie puchary. Niemieccy komentatorzy piłkarscy musieli uderzyć się w piersi i pochylić głowy przed Tuchelem. Jego Mainz zdobyło 47 punktów i zajęło ostatecznie dziewiąte miejsce na finiszu rozgrywek, co oznaczało najwyższe miejsce w historii klubu. Zaledwie 37-letni Tuchel triumfował. Z drużyny praktycznie anonimowej uczynił ekipę groźną dla faworytów, dobrze zorganizowaną w defensywie i mającą unikalny styl gry.









