Gdy w styczniu 2008 r. oficjalnie ogłoszono, że w sezonie 2008/2009 Jurgen Klinsmann prowadzić będzie Bayern Monachium, fani Bawarczyków nie posiadali się z radości. Dziś, gdy Klinsiemu podziękowano za 10 miesięcy współpracy, mało kto żałuje byłego już trenera mistrzów Niemiec.
Monachijczycy po 29 kolejkach Bundesligi zajmują 3. miejsce, ze stratą trzech punktów do lidera – VfL Wolfsburg, jednocześnie tylko lepszym bilansem bramkowym wyprzedzając VfB Stuttgart i Hamburger SV. Poza tym Bawarczycy w tym sezonie przegrali już siedem meczów (w tym 2:5 z Werderem Brema u siebie i 1:5 z Wolfsburgiem), odpadli z rozgrywek Pucharu Niemiec (porażka 2:4 z Bayerem Leverkusen w 1/4 finału), a także Ligi Mistrzów na tym samym etapie rozgrywek (0:4 i 1:1 z FC Barcelona). Dla kibiców Bayernu ten sezon jest pełen smutku i rozczarowań. Co więc sprawiło, że Klinsmann nie sprawdził się w roli szkoleniowca czerwono-białych?
1. Brak jakiegokolwiek doświadczenia w prowadzeniu klubu

Nim Klinsi objął stanowisko szkoleniowca Bayernu Monachium był selekcjonerem reprezentacji Niemiec. „Był”, a raczej „bywał”, to lepsze określenie jego pracy, bo też były reprezentant Niemiec większość czasu spędzał w Kalifornii, do kraju przyjeżdżając tylko przy okazji zgrupowań i meczów. Cała czarna robota, a więc obserwacja kadrowiczów i kandydatów do gry w drużynie narodowej, ustalanie taktyki i podglądanie rywali Niemców leżało w kompetencjach asystenta Jurgena – Joachima Loewa. Loew prowadził również większość treningów, bo też swojego przełożonego o głowę bił doświadczeniem (nim został II trenerem niemieckiej reprezentacji prowadził VfB Stuttgart, Fenerbahce Stambuł, Karlsruher, Adanaspor, Tirol Innsbruck i Austrię Wiedeń). Dużo do powiedzenia w kadrze mieli też amerykańscy specjaliści od przygotowania fizycznego, do których pracy Klinsi również się nie wtrącał. Sam w zasadzie ograniczał się do motywowania zawodników, stąd też jego przydomek Mr. Motivator.
Niemieccy piłkarze do dziś przyznają, że aż ciarki przeszły im po plecach, gdy Klinsmann prowadził odprawę przed mecze MŚ 2006 z Polską. Selekcjoner 3-krotnych mistrzów świata powiedział wówczas: – Polacy stoją plecami pod ścianą. My ich zmieciemy razem z tą ścianą. Nikt niczego nam nie odbierze, a już na pewno nie Polacy. W reprezentacji Niemiec taki podział obowiązków mógł mieć rację bytu i, jak widać, przyniósł pożądany skutek w postaci brązowego medalu mundialu. W Monachium, gdzie Klinsi musiał przebywać na co dzień, sam dobierać piłkarzy i taktykę, nie mając do pomocy tak rozbudowanego sztabu współpracowników, wyraźnie sobie nie poradził, bo sama motywacja to za mało.










