Wygrana we własnej głowie to pierwszy element boksu, który prowadzi do sukcesu podczas walki. Ale czy w piłce nożnej istnieje sposób, który umożliwia wygranie spotkania już przed pierwszym gwizdkiem arbitra? Wydaje mi się, że tak. Kluczem do sukcesu jest taktyka i dobrze dobrane ustawienie. To właśnie formacja, na jaką składać się będę zawodnicy podczas meczu, często decyduje o rezultacie spotkania. Sprawdźmy więc, jaką receptę na sukces opracowali trenerzy zespołów w pierwszej piątce.
Road to scudetto, przepis Allegriego
Massimiliano Allegri. Były trener drużyny Milanu, z której został zwolniony za brak wystarczających wyników. Z taką opinią przychodził do drużyny mistrzów Włoch, napawając tym samym fanów „Bianconerich” głębokim przerażeniem. „A jeśli zrobi z nami to samo, co zrobił z Milanem?” – takie właśnie pytanie zadawane było najczęściej. Mimo początkowych obaw kibice „Juventich” przekonali się na własnej skórze, że wpadka w Milanie była jedynie wypadkiem przy pracy Mistera Allegriego. Już na samym początku trener Allegri pokazał, że zamierza walczyć o najwyższe cele, nie wyłączając Ligi Mistrzów. Ale przejdźmy do samego ustawienia, które po pojawieniu się pana Massimiliano przeszło delikatne modyfikacje.
Kluczową formacją używaną przez byłego szkoleniowca drużyny „Starej Damy”, Antonio Conte, było 1-3-5-2. Bramki strzegł niezłomny i legendarny już Gianluigi Buffon. Przed nim występowała trójka obrońców utworzona z Barzagliego, Bonucciego i Chielliniego. Formację środka pomocy tworzył tercet Vidal – Pogba – Marchisio (wymiennie z Pirlo), rolę wahadłowych przejęli zaś Lichtsteiner oraz Asamoah (czasami zastępowani kolejno przez Islę i Peluso). Dwójkę zajmującą się ostrzałem bramki przeciwnika tworzyli Tevez i Llorente.
Massimiliano Allegri, trener Juventusu (fot. Sport.it)
Jakie zmiany nastały po pojawieniu się Allegriego? Flagowym ustawieniem na samym początku sezonu pozostało Contowe 1-3-5-2 okraszone kilkoma zmianami personalnymi. W miejsce Barzagliego wskoczył Ogbonna, zmiennikiem Asamoaha został zaś ściągnięty w lecie Evra. Do składu prowadzonego przez Mistera wskoczył młodziutki Pereyra, zastępując czasami Lichtsteinera bądź kogoś z trójki środkowych pomocników. Atak pozostał niezmieniony.
Czas pokazał, że Massimiliano Allegri doskonale wiedział, jakie karty trzyma w dłoni i jak rozsądnie wyłożyć je na stół. Z czasem 1-3-5-2 zaczęło przekształcać się w 1-4-3-1-2. Allegri wykorzystał mocny środek pomocy, który w tym ustawieniu mógł pokazać cały swój potencjał. Na bramce pozostał „Gigi” Buffon. Na środku obrony trener postanowił wystawić doświadczony duet Bonucci – Chiellini, czasami zastępując Ogbonną tego pierwszego. Na lewym skrzydle obrony wylądował Lichtsteiner, na prawym zaś Evra (wymiennie z Padoinem). Tercet pomocników tworzyli Vidal – Pirlo – Marchisio, przed nimi zaś w roli trequaristy występował Vidal (którego czasami zastępował Pereyra). O sile ataku po raz kolejny stanowił duet Tevez – Llorente.
Czy ustawienie, które niedawno zaaplikował drużynie „La Vecchia Signora”, przejdzie próbę czasu? O tym przekonamy się w niedalekiej przyszłości, ponieważ druga połowa sezonu już za pasem.
1-4-3-3, przepis Garcii
Pora przenieść się na pozycję numer dwa. W pogoń za drużyną Juventusu ruszyła ekipa prowadzona przez Rudiego Garcie, AS Roma. Różnica punktów pomiędzy dwoma ekipami nie należy do największych (3 punkty), co całkiem dobrze rokuje na przyszłość. Jedno potknięcie Juventusu wystarczy drużynie „Giallorossich”, by dopędzić rywala i stanąć z nim w szranki o scudetto. Ale najpierw trzeba wygrać kolejne spotkania. A wygraną może umożliwić… dobre ustawienie.
Flagowym, praktycznie niezmiennym ustawieniem drużyny „Wilków” jest 1-4-3-3.
Rudi Garcia (fot. fff.fr)
Siłą napędową tej formacji Romy jest pomoc, którą tworzy trójka znakomitych zawodników pod przewodnictwem Radji Nainngolana (oprócz niego występują jeszcze Pjanić oraz Keita). Bombardowaniem bramki przeciwników zajmują się Gervinho, Totti oraz Adem Ljajić. Czwórkę defensorów tworzą (od lewego skrzydła): Maicon, Manolas, Yanga-Mbiwa i Holebas. Słupków bramki strzeże Morgan De Sanctis.
Co wynika z takiego ustawienia drużyny „La Magica”? Całkowita dominacja w środku pola, która stwarza sytuację na wyprowadzenie perfekcyjnego ataku, zwieńczonego bramką zdobytą przez kogoś z trójki atakujących.
Do tajnych broni ekipy ze Stadio Olipico można zaliczyć piłkarza pozyskanego w ostatnim okienku za kwotę oscylującą w granicach 30 milionów euro, a mianowicie Juana Emanuela Iturbe. Jego szybkość, kreatywność i przede wszystkim młody wiek mogą stać się w najbliższym czasie dużą pociechą „Giallorossich”.
Czy formacja 1-4-3-3 stanie się klingą miecza w rękach Rudiego Garcii, która boleśnie wbije się w plecy Massimiliano Allegriego i prowadzonej przez niego drużyny Juventusu, doprowadzając tym samym do zmiany przewodniczącego pochodu ku mistrzostwu?
Spoglądając w przyszłość – przepis Beniteza
A jaką receptę na sukces znalazł trener drużyny Napoli znajdującej się obecnie na trzeciej lokacie, ex aequo z ekipami Lazio i Sampdorii? Grotem strzały, którą Rafael Benitez chce umieścić w sercach swoich rywali, jest formacja 1-4-2-3-1.
Mimo braku stałości na poszczególnych pozycjach ekipa „Błękitnych” daje popis swoich umiejętności ataku, mając taką samą liczbę strzelonych bramek jak druga w tabeli ekipa Romy. Problemem drużyny Napoli staje się za to obrona, która pozwoliła na zdobycie 17 bramek swoim przeciwnikom.
Rozłóżmy formację Beniteza na czynniki pierwsze i spójrzmy, na jakich pozycjach znajdują się określeni zawodnicy. Bramki neapolitańczyków jak oka w głowie strzeże Rafael Cabral. Skrzydła ekipy Neapolu obsadzone są przez Maggio (wymiennie z Mesto) oraz Ghoulama (wymiennie z Britosem). W środku obrony prym wiedzie duet Albiol – Koulibaly. Przed formacją obronną uświadczyć możemy ogromną rotację. W ostatnich spotkaniach w parze środkowych pomocników defensywnych występowali: Inler – Lopez; Gargano – Lopez; Gargano – Inler; Jorginho – Lopez.
Rotacja ta ma prawdopodobnie na celu znalezienie chemii pomiędzy dwoma zawodnikami, co pozwoliłoby na ustabilizowanie środka pomocy.
Rafael Benitez, trener Napoli (fot. Skysports.com)
Podobnie sytuacja ma się w formacji składającej się na ofensywną trójkę występującą w przedostatniej linii. Podczas ostatnich spotkań Napoli kibice mieli możliwość ujrzeć zestawienia takie, jak: Callejon – Hamsik – Mertens; Callejon – Jorginho – Hamsik; Callejon– Hamsik –De Guzman; Mertens – De Guzman –Callejon; De Guzman – Hamsik – Mertens.
Jedynym zawodnikiem tej linii, który może być pewny swojej pozycji, jest najskuteczniejszy strzelec „Azzurich”, Jose Callejon, który koniec roku 2014 zamyka z ośmioma bramkami na koncie.
Żądłem, występującym przed ciągle zmieniającą się ofensywną trójką, jest Gonzalo Higuain.
Ekipę Napoli czeka zaawansowana praca podczas zbliżającego się okienka transferowego. Jeśli nie poprawi swojej gry w defensywie, to podążające tropem drużyny Beniteza ekipy Lazio, Sampdorii, Genoi i Milanu wyprzedzą „Błękitnych”, zostawiając ich głęboko w tyle.
„My byliśmy pierwsi”, przepis Pioliego
Stefano Pioli, trener Lazio (fot. forzaitalianfootball.com)
Tak jak rywale zza miedzy również druga drużyna pochodząca z Rzymu preferuje system gry 1-4-3-3. Jak na razie ta formacja zaaplikowana drużynie przez Stefano Pioliego spisuje się podobnie jak ta zastosowana przez Rudiego Garcie. 28 bramek strzelonych i 19 straconych to bardzo dobry rezultat, biorąc pod uwagę wcześniejsze wyniki ekipy „Biancocelstich”.
Przejdźmy więc do samego ustawienia, które z meczu na mecz przechodzi drobne personalne modyfikacje.
Bramkarzem „Aquilottich” niezmiennie pozostaje Federico Marchetti, z którym wiązana była świetlana przyszłość bramki „Squadra Azzura”. Niestety, czas zweryfikował sądy i pokazał, że Marchetti wciąż posiada wiele niedociągnięć. Ale w przyszłości… kto wie?
Tuż przed bramkarzem występuje czwórka zawodników, do których zaliczamy (od lewej flanki): Radu (wymiennie z Edsonem Brafheidem), Cana, de Vrija i Basta.
Trójkę pomocników reprezentują Parolo, Ledesma (zastępowany czasami przez Biglie) oraz Gonzalez (zastępowany czasem przez Lulicia bądź Felipe Andersona)
Ofensywną siłę drużyny „Biało-błękitnych” tworzy tercet Djordjević, Mauri oraz Lulić (zastępowany czasami przez Felipe Andersona bądź Candrevę).
Ekipa prowadzona przez Pioliego potrzebuje jeszcze dużo czasu, by wyklarować odpowiedni skład, w czym nie pomagają kontuzje niektórych graczy oraz ewentualne zawieszenia. Mimo wszystko drużyna „Biancazzurich” radzi sobie ponadprzeciętnie. Czy wytrzyma starcie z czasem i utrzyma lokatę? A może zaatakuje wyższe miejsca?
Klasyka czy moda? Przepis Mihajlovicia
Siniša Mihajlović, trener Sampdorii (fot. www.svet.rs)
Formacji w świecie futbolu jest naprawdę wiele. Do jednej z najbardziej klasycznych zalicza się 1-4-4-2, które w dużym stopniu pozwala zachować balans pomiędzy poszczególnymi liniami. Ciekawym rozwiązaniem, chociaż bardziej ofensywnym, wydaje się formacja 1-4-3-3, która ostatnimi czasy podbija serca wielu taktyków. To właśnie tymi dwoma ustawieniami operuje Siniša Mihajlović, trener podbijającej Serie A Sampdorii.
Żaden ze sportowych analityków nie spodziewał się, że ekipa „Blucerchiatich” rozpocznie sezon z takim rozmachem, walcząc o szczyt tabeli. W tym, do czego doszło, sporymi zasługami obarczony zostaje obecny trener Sampdorii. To właśnie on dał kopa, który pozwolił drużynie wspiąć się na wyżyny swoich możliwości.
Ale przejdźmy do samych konfiguracji ustawień, które można uświadczyć w ekipie z Piazza Borgo Pila. Ustawienie 1-4-4-2, którym zwykł operować Mihajlović, zostało na swój sposób zmodyfikowane, swoim wyglądem przypominając trochę formację 1-4-3-1-2 stosowaną przez ekipę Rafy Beniteza.
Na bramce drużyny Sampdorii występuje Sergio Romero, przez długi okres uważany za przebłysk argentyńskiego pokolenia golkiperów. W środku obrony możemy zobaczyć Silvestre oraz młodziutkiego Romagnoliego. Na lewej stronie defensywy znajduje się Djamel Mesbah, na prawej zaś Lorenzo de Silvestri. Ta formacja nie różni się absolutnie niczym od ustawienia zawodników w 1-4-3-3.
Swoiste zmiany zaczynają występować w kolejnej linii, w której to specyficzny romb tworzą Pedro Obiang, Palombo, Rizzo i wysunięty przed nimi Soriano bądź Krstičić. W formacji 1-4-3-3 o sile pomocy decyduje tercet Obiang – Palombo – Soriano bądź Duncan – Palombo – Rizzo.
Jak zatem prezentuje się atak drużyny Sampdorii? Głównym snajperem ekipy Mihajlovicia jest Manolo Gabbadini, strzelec sześciu bramek, którym interesują się już drużyny ze szczytu Serie A. Występuje najczęściej w ustawieniu z trzema napastnikami, a jego towarzyszami są Okaka oraz Eder. Jeśli zaś Mihajlović używa ustawienia 1-4-4-2, wtedy na pierwszym planie znajdują się właśnie Okaka z Ederem.
Ustawienia są dwa, trener jest jeden, zawodników jest 27. Któreś z tych ustawień musi stać się tym głównym, by umożliwić drużynie stabilizację. Osobiście jestem przekonany o tym, że flagową formacją Sampdorii będzie 1-4-3-3 pozwalające rozwinąć pełnię możliwości ataku ekipy „Blucerchiatich”.
Konkluzja
Miliardy różnych rozwiązań. Tysiące pomysłów. Nieskończoność możliwości. Oto możliwości, jakie niesie ze sobą piłkarska taktyka. Jedną z jej części składowych, wręcz fundamentem, jest ustawienie. Dzięki niemu zawodnicy wiedzą, co mają robić i jakie zadania spadają na ich barki. Juventus, Roma, Napoli, Lazio, Sampdoria. Każda z tych drużyn dysponuje własnym pomysłem na grę, który umożliwia im zajmowanie miejsc od jeden do pięciu we włoskiej Serie A. Każda najdrobniejsza modyfikacja może wytrącić którąś z drużyn z rytmu meczowego, dodając bądź ujmując siły rozpędu. Czy w dalszej części sezonu zobaczymy zupełnie inne konfiguracje ustawień zaaplikowanych drużynom przez trenerów? Mam nadzieję, że tak, ponieważ doda to walce o scudetto zupełnie nowych smaczków.