Przed rozpoczęciem tegorocznych mistrzostw Europy do lat 21 wydawało się, że niemożliwością będzie ugranie co najmniej trzech punktów. Można było znaleźć głosy, jakoby dwa oczka były już małym sukcesem. Jednakże reprezentacja Polski U-21 w grupie śmierci sprawiła, że cała Polska żyła tym turniejem do końca poczynań naszych chłopców i mimo katastrofalnej porażki z Hiszpanią powinniśmy być zadowoleni.
Oczywiście zadowoleni możemy być z całokształtu występu naszych reprezentantów. Przecież w ogóle mogło nas nie być na tym turnieju. Faworytem barażu o mistrzostwa Europy do lat 21 była Portugalia. Po pierwszym meczu mało kto dawał naszym nadzieję. Natomiast w rewanżu pokazaliśmy, że nasza drużyna to przede wszystkim kolektyw przez duże K.
To samo zademonstrowaliśmy na samych mistrzostwach. Nikt nie wierzył, że damy radę ugrać „kilka punktów”, no chyba że kilka oznacza dwa. Jak już wspomniano, o dwóch punktach mówiło się, że to i tak będzie sukces. W końcu normalne jest, że w grupie razem z Belgią, Włochami i Hiszpanią Polacy z góry skazani są na pożarcie.
Jednakże potrafiliśmy utrzeć nosa podobno świetnie szkolącej młodzież Belgii, potrafiliśmy w świetny sposób odpierać ataki gospodarzy turnieju i świetnie ich kontrować. Niestety na tych ostatnich ewidentnie brakło nam sił, co miało potem wpływ na naszą grę. Owszem, umiejętnościami Hiszpania również nas stłamsiła, podobnie jak Włosi, jednakże co by było, gdybyśmy pierwszy mecz rozgrywali z Hiszpanią, a nie Belgią?
Zabójczy pressing i szybka kontra
Nie jest tajemnicą, że w Polsce atak pozycyjny mocno kuleje. Nasz preferowany styl gry to zawsze był kontratak. Zresztą chyba nie ma w tym nic dziwnego, skoro od maleńkości zwraca się uwagę na przygotowanie fizyczne. Narodowy model gry to zawsze było długie podanie do przodu, z nadzieją, że piłka znajdzie adresata, a ten popędzi z nią na bramkę. Warto również wspomnieć o doskonaleniu stałych fragmentów gry…
Kontratak to zabójcza broń. Często stosowana razem z inną zabójczą, ale również bardzo wyczerpującą bronią – pressingiem. Spójrzmy na to, jak zachowywali się nasi chłopcy w meczu z Belgią czy Włochami. Cała drużyna non stop była w ruchu. Jest strata piłki – to momentalnie musi być doskok. Nic dziwnego, że na Hiszpanię mogło zwyczajnie braknąć sił, co w połączeniu z jej zabójczym posiadaniem piłki doprowadziło do klęski.
Bardzo podobnie tłumaczył wczorajszą porażkę sam selekcjoner naszej kadry.










