Po wygranej 4:0 z Górnikiem Zabrze Śląsk Wrocław wygrał szczęśliwie 2:1 z Ruchem Chorzów. Tadeusz Socha twierdzi, że warunki, w jakich przyszło wrocławianom rywalizować w tych spotkaniach, były zgoła odmienne.
Kolejny wygrany mecz, choć trzeba przyznać, że dość szczęśliwie zdobyta bramka pomogła Śląskowi odnieść zwycięstwo.
Druga połowa była lepsza w naszym wykonaniu, bo w pierwszej to Ruch narzucił nam swój styl gry. Pierwsza bramka oczywiście pomogła nam, staraliśmy się utrzymać wynik do końca spotkania, a udało nam się podwyższyć prowadzenie. Gol kontaktowy dodał rywalowi skrzydeł, a w nasze szeregi wprowadził trochę niepewności, ale wygraliśmy i to jest najważniejsze.

Z perspektywy trybun wyglądało to tak, jakby Śląsk grał w tym meczu niepewnie. Co się stało po efektownie wygranym spotkaniu 4:0 z Górnikiem Zabrze, że tak podeszliście do tego pojedynku?
Szczerze mówiąc, był to całkowicie inny mecz. Nie można tego tak porównywać, najważniejsze, że są trzy punkty, a nad resztą będziemy się zastanawiać w przerwie.
Jak oceni Pan swój występ na prawej stronie w porównaniu z meczem z Górnikiem?
Ciężko mi oceniać, dzisiaj był zupełnie inny mecz. Przede wszystkim skupiałem się dzisiaj na powstrzymaniu Zająca, a ja powrócę do dobra zespołu, które udało się osiągnąć.
Po wejściu na boisko Krzysztofa Wołczka grał Pan nieco wyżej. Lepiej grało się Panu w defensywie czy ofensywie?
Grałem jako drugi obrońca, bo chcieliśmy utrzymać wynik. Krzysiek miał sporo sił, imponował świeżością i trener uznał, że on będzie bardziej pewny. Moje przesunięcie było ruchem taktycznym ze strony szkoleniowca.
Czego możemy się zatem spodziewać ze strony Śląska w dwóch nadchodzących meczach?
Przede wszystkim walki, co pokazujemy od kilku kolejek. Chciałbym, żebyśmy zdobyli jak najwięcej punktów.
Z Tadeuszem Sochą rozmawiał Mateusz Podyma.











