Przed każdym wielkim turniejem piłkarskim reprezentacja Francji znajduje się w ścisłym gronie faworytów. Przed mundialem w RPA jest podobnie, choć „Trójkolorowi” w meczach kontrolnych spisali się poniżej oczekiwań. O problemach drużyny Raymonda Domenecha, skuteczności napastników i możliwym scenariuszu mistrzostw z Tadeuszem Fogielem, ekspertem francuskiej piłki, rozmawiał dziennikarz serwisu iGol.pl, Michał Wiśniewski.

Tuż przed mistrzostwami świata Francja nie zachwyca w meczach towarzyskich. Czym jest spowodowana tak słaba dyspozycja „Trójkolorowych”?
Być może Domenech hamuje naturalną klasę swoich zawodników. I ta cała otoczka reprezentacji, której się trochę nawarstwiło, to jest jeden z głównych powodów. Francuzi nie zapomnieli, jak gra się w piłkę nożną i jestem przekonany, że to udowodnią podczas mistrzostw świata.
Czyli możliwa jest powtórka z mistrzostw świata 2006?
Tak. Francuzi mają bardzo stabilny skład, dużo utalentowanych piłkarzy, więc myślę, że brakuje im tylko jakiejś iskry, czegoś takiego, co tą całą mechaniką poruszy. Myślę, że mogą zajść bardzo daleko, nawet do finału.
Jak Pan sądzi, czy Franck Ribery będzie liderem francuskiego zespołu? Głośno w ostatnim czasie było o jego problemach osobistych…
Myślę, że gdyby Gourcuff miał charakter Ribery’ego, to on byłby dzisiaj na pewno liderem reprezentacji Francji, bo to jest taki naturalny rozgrywający drużyny. Franck Ribery natomiast to duży talent, umie poruszać całą maszynę do boju, ale też ma problemy pozaboiskowe, lubi żartować i nie wiadomo właśnie, czy to nie odbiera mu lepszych umiejętności wykańczania swoich akcji.
Problemy miał Ribery, dobrą opinią nie cieszy się również Raymond Domenech. Dlaczego selekcjoner jest tak krytykowany nad Sekwaną?
Myślę, że sposób komunikowania się Domenecha z prasą i opinią publiczną szwankuje, bo gdyby po prostu był otwarty, bardziej wyrazisty w kontaktach nie tylko z mediami, ale z całą opinią francuską, to byłoby dla niego zdecydowanie lepiej. Jest to bardzo dobry trener, nie można mu tego odmówić. Niestety, Domenech chciałby, żeby ewentualny sukces był przypisany nie tylko piłkarzom, ale głównie trenerowi.











