Doczekał się. Szymon Żurkowski pierwszy raz w karierze rozpoczął spotkanie w Serie A w wyjściowym składzie. 23-letni pomocnik pokazał się z dobrej strony w wyjazdowym spotkaniu z Cagliari, które Empoli wygrało 2:0. Taki występ może mu w najbliższej przyszłości pomóc zadomowić się na dobre w drużynie i stawać się coraz ważniejszą postacią. Wygląda na to, że włoska ekstraklasa nie powinna go przerosnąć, i to bardzo cieszy.
Szymon Żurkowski standardowo krok po kroku jest wprowadzany do wyjściowego składu Empoli. Tak samo było w poprzednich dwóch sezonach na poziomie Serie B, oczywiście z różnych powodów. Spoglądając jednak tylko na obecne rozgrywki, w czterech pierwszych kolejkach wypożyczony z Fiorentiny zawodnik dostał szansę z ławki trzykrotnie. Poza meczem z Sampdorią w dwóch pozostałych jego wejścia wnosiły coś pozytywnego do środka pola i kwestią czasu wydawała się poważniejsza szansa otrzymana od trenera Andreazzollego.
Taka właśnie nadeszła w piątej kolejce, gdy Empoli mierzyło się na wyjeździe z Cagliari. Żurkowski po raz pierwszy znalazł się w pierwszym składzie i w końcu zaczął na dobre budować swoją pozycję w drużynie. Cały mecz ułożył się dla niego bardzo pozytywnie. Jego aktywność w środku pola była momentami godna uwagi, czego efektem było najwięcej stoczonych pojedynków z rywalami. Mimo nieco masywniejszej postury ani trochę nie zatracił szybkości reakcji na wydarzenia na boisku, jak to miał w zwyczaju.
Naprawdę fajnie wyglądała tego wieczoru druga linia drużyny „Azzurich”. Rywal momentami nie miał wiele możliwości do rozegrania, a gdy Empoli było przy piłce, to uniwersalność zagrań pozwalała na wiele. I w tym też duży wkład miał Żurkowski, nieraz dobrze się ustawiając i szukając wolnych przestrzeni. Dosyć często podchodził także wyżej, co idealnie pokazuje poniższa heatmapa (źródło: SofaScore).

Nie było u niego też zbyt dużego ryzyka w grze, bo na to drużyna nie mogła sobie pozwalać. Wydaje się, że takim występem może utrzymać wyjściowy skład. Jeśli jednak w następnej kolejce wejdzie tylko z ławki, to i tak kwestią czasu wydaje się ponowna szansa od początku.
Pierwsza próba kompletnie nieudana
Nie ma w tym nic dziwnego, że dla wielu osób Szymon Żurkowski jest trochę zapomnianym zawodnikiem. Powody takiego stanu rzeczy są dosyć jasne. Gdy wyjeżdżał z ekstraklasy i związał się kontraktem z Fiorentiną, były jakieś nadzieje na to, że zdoła zaistnieć na poziomie Serie A. Gdy do tego nie doszło, to śledzenie jego poczynań stało się w naszym kraju mniejsze.











