Jedna afera potrafi zniszczyć dorobek całego życia. Dla Wolfganga Niersbacha w dniu dzisiejszym kończy się wielka życiowa przygoda – szef DFB (Niemieckiej Federacji Piłkarskiej) podał się do dymisji.
Całe zdarzenie wiąże się z doniesieniami o nieprawidłowościach przy wyborze naszych zachodnich sąsiadów na organizatora mundialu w 2006 roku. W trakcie swojej kariery Niersbach należał do Komitetu Wykonawczego FIFA i UEFA, wcześniej był sekretarzem generalnym DFB do momentu, gdy w 2012 został wybrany prezydentem związku.
W wystosowanym oświadczeniu możemy przeczytać: – 27 lat w DFB było dla mnie czymś więcej niż tylko zwykłym zawodem. Pracę na różnych płaszczyznach i stanowiskach traktowałem z miłością i przyjemnością. Na tamtych mistrzostwach byłem od samego początku – pracowałem przy mundialu nie tylko z pasją, ale też czysto, sumiennie i prawidłowo. Mogę osobiście powiedzieć, że nie miałem z tym do czynienia.
To smutne, że człowiek, mający za sobą ponad pół życia w jednym miejscu, tuż po dojściu na sam szczyt nagle z niego spada. W tej chwili rodzić się może tylko jedno pytanie – czy Wolfgang Niersbach rzeczywiście nie ma nic na sumieniu? Bardzo szybko podjął decyzję o zejściu ze sceny, mimo że sam doskonale wie, że jest niewinny. Przed oczami od razu pojawia się równie czysty Sepp Blatter. Z drugiej strony dymisja może być również próbą ratowania zszarganego wizerunku federacji. Jak było naprawdę? O tym przekonamy się zapewne za kilka lat.










